Joyzello, oto jestem.

JOYZELLA

prostuje się, jakby idąc na spotkanie Merlina, przy czym trzyma w objęciach Lanceora

Ach, to ty!... Więc to ty!... Nareszcie pomoc i życie nadchodzi!... Spójrz, czy widzisz?... Już czas, on upada!... Do stóp ci się chylę!... Tak, tak, ty możesz wszystko: widziałam to jasno!... Ach, w takiej chwili dusza bywa jasnowidząca nawet w najgłębszą noc, której gwiazdy żadne nie oświetlają... Błagam cię, mów, co mam czynić?... Już nie jestem Joyzellą, już nie jestem nieokiełznana, nie mam już dumy! Złamana jestem, półmartwa, ścielę się u twych nóg! I nie ma teraz mowy o tym, ani owym, o miłości i pocałunkach, ani o żadnych drobiazgach... Życie i śmierć stoją tu oko w oko, walczą tu wobec nas i trzeba je rozdzielić! A ty nic nie czynisz?... Ach, znam twoją nienawiść i złość do tego bezbronnego człowieka... Tak, masz słuszność, on jest wszystkim, czym chcesz, jest nikczemnikiem, przecherą, twoim wrogiem, zdrajcą dziesięciokrotnym, jeżeli ci o to idzie... Tak, wyznaję, nie miałam racji i już go nie kocham, bo ty nie życzysz sobie tego, i jestem gotowa na wszystko, abyś tylko go ratował... Ale to jest konieczne, tylko to jest ważne, a wszystko inne jest szaleństwem... Zbliż się, zbliż, bo mówię ci, że ona tryumfuje i że zwycięży!... Patrz, jak zsiniały te ręce, jak te oczy blask utraciły, a to jest przerażające...

MERLIN

Joyzello, nie lękaj się niczego; życie jego jest w moich rękach i uratuję go, jeżeli chcesz, aby go uratować...

JOYZELLA

Jeżeli chcę, by go uratować?... Ależ czy nie wiesz, że gdybyś się wahał... Ale czy nie wiesz, że gdyby dla niego było trzeba... Nie, nie, chciałam powiedzieć... przygnębienie plącze mój umysł... On już nie oddycha, nie słyszę bicia jego serca... Tyś tak powolny!... Czy sądzisz, że nie ma niebezpieczeństwa, że pośpiech nie jest konieczny?... Nie będę już mówiła więcej; przeze mnie tracisz minuty, w czasie których może mógłbyś go uratować... Jeżeli nie chcesz mu dopomóc sam — i rozumiem to, bo ty go nienawidzisz — powiedz mi po prostu, co mam uczynić, by go uratować... Potrafię to zrobić... Ale widzę i pewna jestem, że już nie można czekać i że należy się śpieszyć...

MERLIN

Powiedziałem ci, Joyzello, życie jego jest w moim ręku i nie może się wymknąć, jeżeli się na to nie zgodzę. Uprzedziłem cię o tym. Trucizna czyni swoje, rozpoznaję to. Ja tylko jeden mogę go wyleczyć, wyrwać z objęć śmierci, przywołać jego siłę i urodę, co gasną, i oddać ci go takim, jaki był, zanim...