CHŁOP
Idą aleją wiodącą do domu.
Starzec odchodzi. Marta i Maria siedzą na ławie tyłem do okien odwrócone. — Cichy szmer wśród tłumu.
OBCY
Ci... cho!... Nie mówcie!
Starsza siostra w izbie wstaje i zasuwa rygiel u drzwi.
MARTA
Otworzyła?
OBCY
Przeciwnie, zamknęła.