Kocham cię błękicie, co ku czerni bieżysz,
i księżycu stary, coś srebrem zabłysnął.
O, szumiące krzewy pachnących wybrzeży,
rozedrgane złudą wieczory nad Wisłą.
Chłonę chłód zachodu rozmarzoną piersią,
słyszę gawędzenia fal szarozielonych,
chciałbym się roześmiać szczęściem w moim wierszu,
chciałbym ucałować brzozy rozmodlone...
...i uciekam chyłkiem do dusznej izdebki,
pełnej melancholii i trwożnego znoju,