wtedy gdym syty i wtedy gdym bosy.

Skarży mi się wicher, że ktoś skrzydła mu łamie,

że ktoś nie pozwala mu latać

i noc się skarży, że ktoś jej kradnie

bardzo dużo godzin gorącego lata.

A ja słucham i potakuję,

i stale idę i idę

naprzeciw wichrom i psom, co poszczekują.

I stale idę i idę,

i choć sam bity, pocieszam innych,