po polsku więdną bzy, po polsku pachnie żyto.
Hej! Rozanielcie się dźwięki
zamierzchłej matczynej kołysanki —
smętnej, krakowskiej piosenki.
Śpiewaj mi dziś, wichrze! Graj mi, macierzanko!
Kiedyś, za rok, za dwa, za niedługo
pożegnam was, białe brzozy i irysy,
i pójdę tam, na Wschód. I na zimnym pługu
kroplami potu będę wiersze pisał.
Dziś rozdarty między dwie kultury,