pożółkłe i znudzone jak karty romansu.

Twój pokoik

Było mi dobrze, rozkosznie i miło,

uśmiech twój nerwy me sterane koił,

a serca nasze jakoś dziwnie biły.

Cichy i przytulny jest twój pokoik.

Blask lamp z ulicy padał na twe biurko,

na którym książki z cieniem rozmawiały.

Drżały refleksy na mapie Mandżurii.

Wargi me głodne twą twarz całowały.