Aha!
Była miłość...
Widziałem cię na skrzyżowaniu ulic,
ja szedłem pieszo, bosy i obdarty,
a ciebie w lśniącej limuzynie jakiś pan tulił
i pieścił uparcie.
Łajdak! No i już!
Słuchaj! Przyszedł do mnie wczoraj stróż
i powiedział, że w alejach są wolne dla mnie ławki
i że na nich mogę spać.