szepce modlitwę, bijąc kroplami w dachy.
Jakiejś parce młodej zachciewa się wiosny.
Za oknem ktoś płacze, zdjęty mrocznym strachem.
Aa — aa — ziewa stora i dywan, i kredens.
W głośnikach radiowych już hymny zagrano.
Rymy się tłuką: mgła — łza, kredens — precedens.
Śpij świecie i książko! Dobranoc, dobranoc...
Wiersze banalne
* * *
Stałem samotny i smutny,