deszcz mnie po oczach siekł,

kałuże tonęły brudne,

w brudny wpadając ściek.

Banalna jest nasza jesień,

banalny czar i śmiech,

banalne głosy wiatr niesie,

banalne liście, mech.

Głupie są nasze miłości,

banalny rok i wiek,

banalnie próchnieją kości,