— Tam, tam — zapalił się Beniamin — tam jest smok, tam są potwory!

— Czy to ten potwór, który dla króla Salomona ciął kamienie na budowę Świątyni? — zapytał prostodusznie Senderl.

— Tak, kochanie, tak. Tam, w Ziemi Izraela, w tamtej krainie. A chciałbyś tam być?

— A ty?

— Też pytanie. Oczywiście, że chcę, Senderl. Chcę i wkrótce tam będę.

— Zazdroszczę ci, Beniaminie. Najesz się do syta chleba świętojańskiego i daktyli.

— I ty byś mógł się najeść. Twój udział w Ziemi Izraela jest równy mojemu.

— Udział udziałem, ale jak się tam dostać? Tam przecież Turczyn45 włada.

— Na to, Senderl, znajdzie się sposób. Powiedz mi, kochany, czy wiesz coś o Czerwonych Żydach?

— Nasłuchałem się o nich wielu opowieści za piecem, ale żebym wiedział dokładnie, gdzie mieszkają i jak do nich dotrzeć, nie, tego nie wiem. Gdyby było inaczej, nie omieszkałbym cię o tym powiadomić. Czemu nie? Co mi tam!