— Mur — mur — mur — odpowiedział Piersikow. Pozwolił.

— Profesor — wszak wynalazł promień życia?...

— Zlituj się pan, jakiego tam życia?! To wymysły gazeciarzy? — ożywił się Piersikow.

— Ah, nie, hi-hi-he... on znakomicie rozumie tą skromność, która stanowi prawdziwą ozdobę wszystkich prawdziwych uczonych... o czymżeż mówić... Dziś są depesze... W miastach światowych, jak to: Warszawie i Rydze już wszystko wiadomo odnośnie promienia. Nazwisko prof. Piersikowa powtarza świat cały... Cały świat śledzi pracę prof. Piersikowa z zapartym oddechem... Lecz wszystkim znakomicie wiadomo, jak ciężką jest sytuacja uczonych w Rosji sowieckiej. Entre nous soit dit44... Nie ma tu nikogo obcego?... Och, tu nie umieją ocenić pracy naukowej, tak więc on chciałby porozmawiać z profesorem... Pewne zagraniczne mocarstwo proponuje profesorowi Piersikowowi zupełnie bezinteresowną pomoc w jego pracach laboratoryjnych. Po co tu rzucać perły, jak się mówi w Piśmie Świętym. Mocarstwu wiadomo, jak ciężko było profesorowi w 19. i 20. roku podczas tej hi-hi... rewolucji. No, rozumie się, surowa tajemnica... profesor obznajomi mocarstwo z wynikami pracy, a ono za to sfinansuje profesora. Wszak zbudował kamerę, oto ciekawe by było poznajomić się z planami tej kamery...

I tu gość wyjął z wewnętrznej kieszeni marynarki paczkę białośnieżnych banknotów...

— Jakieś tam głupstwo, 5. 000 rb. na przykład, zadatku profesor może otrzymać w tej chwili.... i pokwitowania nie potrzeba... profesor nawet obrazi pełnomocnika szefa handlowego, jeżeli zacznie mówić o pokwitowaniu.

— Precz!!! — wrzasnął naraz Piersikow tak strasznie, że pianino w salonie wydało dźwięk w klawiszach wiolinowych.

Gość zniknął tak, że drżący z wściekłości Piersikow po minucie i sam już wątpił, czy był tu on, czy też jest to halucynacja.

— Jego kalosze?! — wył po chwili Piersikow w przedpokoju.

— Oni zapomnieli — odpowiedziała drżąca Maria Stiepanowna.