JULIUSZ
gwałtownie
Milcz, bo...
NATALKA
Spróbuj tylko, a zobaczysz, jaką zrobię awanturę. Mam ja tu swoich obrońców. Tam za ogrodem w powozie, który mnie tu przywiózł ze stacji, czeka mój brat, co był atletą w cyrku Renza, i mój narzeczony, nauczyciel fechtunku. Niech tylko dam znak z tego okna, a wnet zjawią się tutaj i obronią mnie przed każdą napaścią.
JULIUSZ
desperacko
Więc czegóż chcesz ostatecznie? Po coś tu przyszła?
NATALKA
Dobry sobie, jeszcze się pyta! Cóż to pan myślałeś, że mnie można porzucić jak pierwszą lepszą? Byłam ci wierną blisko półtora roku, a ty zamiast wdzięczności, odjechałeś mnie jednego pięknego dnia tak mir nichts, dir nichts82 i sądziłeś, że już rzecz skończona. O! Nie, mój panie, z Natalką tak się nie postępuje!