Ja przeczuwałem, że się to nie uda, bo my już mamy takie psie szczęście.

Zasłona spada.

AKT III

Ten sam pokój, co w akcie drugim.

SCENA PIERWSZA

MATLACHOWSKI, później JULIUSZ, potem NATALKA

MATLACHOWSKI

wchodzi z prawej.

Oj! Coś naszym panom diablo miny spadły na kwintę po tym wypadku z księciem. Siedzą przy stole jak struci — mało co jedzą. Nawet Bajkowski stracił apetyt. A nasz pan — Chryste Jezu — taki zły, że strach. Nic nie mówi, tylko wąsy kręci. I coby nie, tyle przypadków, przygotowań — a tu nic z tego, tylko wstyd, bo jak się to rozniesie po okolicy, to będzie z tego śmiechu niemało. Oj! Diablo sobie ten książę zadrwił z naszych panów. A to wszystko przez pana Juliusza, bo gdyby nie on... Słychać pukanie w pierwsze drzwi na lewo. A tam co? Któż się tam dobywa? Idzie do drzwi. Kto tam?

NATALKA