Idź do kredensu. Tam służba ciągle się kreci.

NATALKA

To dopókiż ty mnie myślisz trzymać w tym areszcie?

JULIUSZ

Musisz zaczekać do zmroku, goście się tymczasem rozjadą, a wtedy łatwiej mi będzie przeprowadzić cię. Przyjdę sam po ciebie. A teraz idź, bo nadchodzą.

NATALKA

Ależ ja głodna jak pies!

JULIUSZ

Każę ci przynieść co z obiadu — sam przyniosę — tylko idź już... idź. Popycha ją i zamyka. Ach, żeby się to już skończyło!

Wychodzi środkiem.