Ktoś przyjechał... Ucieszona. To Karol!... I jeszcze ktoś z nim... To pewnie jego ojciec... Zwraca się do głównych drzwi i ujrzawszy wchodzących, mówi tonem zdradzającym uciechę, a zarazem zażenowanie. A! Kłania się.
KAROL
Ojcze, to właśnie panna...
ŻURYŁO
jowialny, rumiany, żywy staruszek
Bronia, co?
patrzy na nią życzliwie
BRONIA
Witam panów. Ojczulek w polu, przy żniwie, ale zaraz poślę po niego...
chce iść