ŻURYŁO
zatrzymując ją
A to po co!... My możemy poczekać. Robota pilniejsza niż goście. Tymczasem sobie, ot, z córunią pogadamy...
przypatruje się jej z zajęciem
BRONIA
spuszczając oczy, zażenowana
Niechże panowie siadają.
wskazuje kanapkę, a sama siada na krześle
ŻURYŁO
O! Tak na nic, moja panienko! Tu, przy mnie, bliżej... Bierze ją za rękę i sadza przy sobie. Tak. Muszę ci się przecież przypatrzeć. Mój Karol nagadał mi tyle o twoich wdziękach i przymiotach, że taki i mnie wzięła w końcu ciekawość zobaczyć to cudo, co się jemu tak spodobało. Bo choć z ojcem znamy się nie od dzisiaj, ale ciebie, aniołku panie, nie miałem jeszcze przyjemności.