JULIUSZ
No, a cóż z resztą?
BAJKOWSKI
Wszystko już gotowe. Skoro tylko banderie49 otaczające powóz księcia ukażą się na gościńcu, wnet zaczną walić we wszystkie dzwony na wieży, bić z moździerzy, muzyka w krzakach grać, a lud wiejski sypać kwiaty i krzyczeć wiwat. To będzie szalony efekt...
LECHICKI
ściska mu rękę
Poczciwy Maciuś... Bóg ci zapłać, że nam tak dzielnie pomagasz.
BAJKOWSKI
rozrzewniony, ściskając równocześnie rękę Lechickiego z jednej, a Juliusza z drugiej strony
Moi kochani, przecież mnie znacie, wiecie dobrze, że Bajkowski nie zwykł się nigdy usuwać od pracy dla kraju. Czy to odpust, czy bankiet, czy uroczystość jaka, Bajkowski wszędzie pierwszy, bo u mnie dobro publiczne przede wszystkim. Wiesz, Julku, nie zaszkodziłoby, żebyś przy sposobności zwrócił na mnie uwagę księcia, natrącił50 mu co nieco o moich zasługach dla kraju. Nie idzie mi o marne tytuły lub ordery, uchowaj Boże, chyba gdyby gwałtem chcieli, ha... w takim razie... Chcę tylko, żeby tam w górze wiedziano o Bajkowskim. Powiedz mu, że może liczyć na mnie jak na Zawiszę — czy zechce starać się o mandat poselski, czy o co innego. Bajkowski oddaje mu się cały, duszą i ciałem, do dyspozycji. Oddam mu nawet wiosczyznę moją, jeżeli zechce, i to bez żadnych pretensji.