W progu młyna na tle oświetlonej sieni stał chłop jakiś barczysty i odezwał się, gdyśmy nadjechali:

— A wy dokąd?

— To ja — to ja z nimi — powiedziała góralka.

— Czy to ty, Hanka?

— Haj11!

— Kogóż tam wiedziesz?

— Ano, namówiłam sobie gościa na Chranczówki.

— Czy go dasz Jadzarzowi?

— Ba, jeszcze czego — tłusty połeć smarować. My go weźmiemy do siebie.

Rozmowa ta robiła na mnie takie wrażenie, jakbym był baranem i słyszał rzeźników rozmawiających. Tymczasem góral mówił dalej: