— Dokąd pan wyjeżdżasz? — spytał urzędnik.
— Czy to koniecznie potrzebne?
— Tak. —
— Do Galicyi.
— Więc pańska babka mieszka w Galicyi?
— Tam przeniosła się biedaczka od lat kilku.
— A pan, panie Eustachy gdzie wyjeżdżasz? — spytał znowu urzędnik.
Teraz znowu emigrant zmięszał się i spiekł raka.
— Ja panie — do... do tego... jak się nazywa — do... do... Galicyi.
— Więc nie w Kaliskie? spytał go baron podejrzliwie.