— Tak — zawołała, siadając zadąsana.

Wtem przyszło jej na myśl, że przechodząc ścieżką, może zobaczyć ten bukiet.

— A niech zobaczy — perswadowała sobie — niech wie, że niedbam o jego kwiaty wcale, ani o niego.

I na potwierdzenie to rozpłakała się.

Dziwne są sprzeczności w życiu kobiety, dziwniejsze jeszcze u panienek wracających prosto z pensyi. Janina sama nie wiedziała, co się z nią działo, czuła się tylko bardzo nieszczęśliwa.

Odtąd stosunek między panienkami oziębił się mocno. Janina unikała towarzystwa Zosi i to tak widocznie, że ta aż zapytać jej musiała.

— Moja droga, jak widzę, niekontenta jesteś ze mnie.

— Dla czego? — spytała zmieszała Janina.

— Czy ja wiem? Formalnie uciekasz teraz przedemną.

— Bo jesteś zawsze teraz w towarzystwie — rzekła Janina znacząco, z ukrytą złośliwością w tonie.