— Zobaczycie panoczku — rzekł śmiejąc się — jak tam z żelaza robią złoto.

— A widzisz, pojąłeś mnie — i z tego można mieć złoto. Wasi dziedzice zakopańscy dosyć go narobili sobie z tego materyału. — No, w któréj stronie ta Jaworzynka.

— Chodźcie za mną.

Ruszyłem tem chętniéj, że w Jaworzynce miałem nadzieję wynajęcia wózka i koni, któreby nas zawiozły do domu; mieliśmy bowiem jeszcze przeszło trzy mile przed sobą. — Tak się też stało i po obejrzeniu Kuźnic Jaworzyńskich, ruszyliśmy do Zakopanego.

V. Poszukiwanie złota w górach

Na drodze koło młyna, spotkaliśmy starego Bartłomieja, który jak się pokazało, wyszedł naprzeciw nam i niecierpliwie nas oczekiwał. Skoro nas zobaczył, zbliżył się prędko i patrząc na nas badawczo, ciekawie, spytał tajemniczym głosem:

— A co?

— O co pytacie? — spytałem.

— Znaleźliście co?

— A cóż mieliśmy znaleźć?