„O! lekkomyślni ludzie? — zawołałem westchnąwszy — do czegoż was nie wiedzie ciekawość i nienasycone łakomstwo złota? ile nędznych ofiar tey zapalony chciwości zgubił nieszczęśliwy wynalazek żeglugi, ile dzikości, okrucieństwa, zarazy, chorób, zepsucia obyczaiów, niesprawiedliwości naiazdów i rzezi, któremi się wsławili zamorskich kraiów łakomi naiezdcy?”

Kolega zdawał się być nieczuły na wszystko. Przez cały czas maiąc oczy wlepione w niebo, tak był zamyślony, iak gdyby wielkie iakie rzeczy układał w głowie. Co do mnie, żem nie umarł na ten czas z żalu, dzięki naturze, która nas z czasem przysposabia do przyięcia spokoynie naywiększego ciosu. Śmierć sama nie iest tak okropna, gdy osłabione zmysły chorobą albo wielkim iakim nieszczęściem odeymą moc imaginacyi, iż nie tak żywo wystawia ią sobie.

Już trzy godziny (iak miarkować mogłem) upływało po zachodzie słońca, a Ziemia, będąc naowczas w pełni101, tak iasną noc czyniła, iż czytać można było. Kolega poglądaiąc częścią ku północy, gdzie były owe równiny, częścią ku zachodowi, gdzie się pokazywały lasy: „Oto — rzecze, skazuiąc palcem na pierwsze mieysce — Dolina Newtona, to: Góra św. Katarzyny, którą astronomowie nasi zmierzyli, iż ma 31 mil wysokości. To mieysce, na którym spoczywamy iest: Góra Nadmorska Snu102. To: kray darowany naszemu Kopernikowi takim prawem iak Ferdynand Katolik nabył do kraiow odkrytych. To...”. Mało będąc ciekawy wiedzieć, co się roić mogło w głowie astronomów naszych, a mniey ieszcze myśląc o tym, co mi kolega rozprawiał w ten czas, kiedy rzecz szła o coś więcey niż o Dolinę Newtona, zasnąłem szczęśliwie znużony długim niewczasem103. Gdy nazaiutrz dogrzewać poczęło ałońce, obudziliśmy się oba i naradziwszy się, co daley czynić z sobą, poszliśmy ku równiom. Świeżość powietrza, delikatność trawy, wonność kwiecia i piękność drzew nieznaiomego mi rodzaiu wzbudzały we mnie osobliwsze iakieś wzruszenia. Kolega przekonywał mię większemi coraz dowodami, że się nie mylił w swoim zdaniu, ale im lepiey poznawałem, żeśmy byli na Xiężycu, tym większa brała mię rozpacz z utraty na zawsze oyczyzny. „Ci — mówiłem do niego — których łakomstwo albo zapalona chciwość chwały wyprowadza z oyczyzny o kilka set mil morzem do nieznaiomego kraiu, maią przecież iakąkolwiek nadzieię powrotu. Ale stan nasz cięższy iest nierównie od śmierci. Ta, wszystko odeymuiąc ludziom, odbiera im razem czułość; nam po utracie oyczyzny, krewnych, przyiaciół, znaiomych i maiątku zostaie czucie tey straty bez żadney nadziei iey odzyskania”. W takich narzekaniach coraz bliżey przystępuiąc ku równiom, obaczyłem ludzi sprzątaiących z pola i usilnie się krzątaiących. Boiaźń mię brała przystąpić bliżey, ale wpośrzód nieznaiomego kraiu i ze wszech stron wystawiony na niebezpieczeństwa postanowiłem raczey z rąk ludzkich szukać dla siebie śmierci albo ratunku.

Jak tylko postrzegli nas mieszkańcy, zbiegać się zewsząd poczęły tłumy, rzucaiąc narzędzia rolnicze i biorąc broń, którą każdy miał z sobą w polu. Obskoczeni wkoło, nie rozumieiąc ich mowy, zaczęliśmy podnosić oczy i ręce do nieba, biorąc ie niby za świadka naszey niewinności. Kazali nam iść za sobą i przyprowadzonych do wsi, niedaleko od tamtego mieysca będącey, stawiono nas przed sędziwym starcem, którego lud cały witał z wielkim uszanowaniem.

Satumo (tak się nazywał ów sędziwy człowiek, rządca kraiu tego), przystąpiwszy do nas, pytał się, iak mogłem miarkować, zkąd iesteśmy i po co przychodziemy? Odpowiedziałem mu w kilku słowach, skazuiąc palcem ku zachodowi, iż tam iest nasza oyczyzna i że ztamtąd104 nieprzewidziany przypadek sprowadził nas tak daleko. Poznałem, że mię nie zrozumiał Satumo; ale nie wiedząc, iak bym mógł myśl moią wyłożyć, pokazywałem znakami, iż iesteśmy ludzie spokoyni i nic złego nie zamyślamy.

Zaprowadzono nas do bliskiego domu, gdzie znalazłszy wszelką wygodę, odpoczęliśmy po podróży i odzyskali siły, które nam niewczas, głód i okropne przypadki znacznie osłabiły. W kilka dni potym105 dano nam narzędzia rolnicze i razem z innemi, którzy szli w pole, kazano pracować. Nieprzyuczony do ręczney roboty, miałem się z początku za równie nieszczęśliwego iak Doświadczyński106 u Nipuanów; ale z czasem sił nabieraiąc, też same uwagi, które mu prace iego słodziły, mnie także dodawały serca. „W kraiu naszym — myślałem sobie — rolnictwo zostawione wzgardzonemu od nas poddaństwu, tu iest powinnością każdego, aby własnemi rękami uprawiał tę ziemię, która go żywi. Jeżeli mieszkańcy kraiu tego nie żyią naszym sposobem, trzeba się poddać pod pierwszy wyrok, który wszystkich ludzi skazał na prace aż do potu czoła”. W samey rzeczy mieszkańcy kraiu tego (iak daley poznałem) mieli rolnictwo za naypierwszą powinność życia społecznego. Sam nawet rządca kraiu, sędziwy Satumo, nie lenił się iść czasem za pługiem i ten chleb, który pot czoła iego skrapiał, był naymilszą iałmużną dla niemogących pracować (bo pod tym imieniem zowią tam ubogich).

Rozdział XI

Sielana (tak się nazywa ten kray, o którym piszę), nie maiąc żadnego związku z postronnemi państwami, przestaie na samym tylko handlu wewnętrznym, którym obywatele wspólnie użyczaią sobie tych produktów, w które iedna okolica więcey obfituie niż druga. Maiąc wszystko w kraiu, co się sciąga do potrzeby i do wygody bez zbytku, nie potrzebuią żeglugi, aby topili dostatki swoie i siebie razem z niemi. Metal naydroższy u nich iest ten, który im służy do rolnictwa i obrony maiątku. Złoto i inne krusce, iako nieużyteczne, nie maią żadnego szacunku. Bogactwami u nich iest zboże i bydlęta, które ich żywią i odziewaią, a znakami wyrażaiącemi te ich bogactwa iest moneta z pierwszego metalu, który niczym się nie różni od naszego żelaza.

Sielanie tak co do życia i odzienia, iako i co do nauk, o to się tylko staraią, co im iest istotnie potrzebnego. Pomieszkaniem ich są domy proste, bez ozdób architektury, ale wygodne i zdrowe. Wsie (ponieważ w całym kraiu miasta żadnego nie masz) są osiadłe, w dobrym położeniu i maiące wszelkie wygody potrzebne do życia. Pożywienie ich zdrowe, smaczne, ale bez zbytku. Stróy prosty, wygodny i poważny; w tym tylko odmienny od naszego, iż nie znaią kapot, ani kontuszow, maiąc wcale niepożyteczną nosić na sobie dwie suknie razem, gdy iedna z nich dobrze odziewa. Nie używaią czapek i niczym nie przykrywaią głowy. Kolega móy, zgubiwszy czapkę swoią w morzu, dostał wielkiego kataru i tą chorobą zaraził wiele mieszkańcow, którey nigdy w tym kraiu nie znano.

Kobiety sielańskie mało się różnią w swym stroiu od mężczyzn. Natura, szczodra w rozdawaniu im wdzięków, zdaie się nie potrzebować sztuki, aby ią poprawiała. Te, które są urodziwe, ponieważ nie wyciągaią tego, aby im mówiono, iż są ładne, przestaią na wdziękach, które im dała natura. Nie staraiąc się zbytecznie o piękność ciała, nie znaią kalectwa i chorób, którym większa część kobiet naszych podlega. Płeć ich ani iest tak ogorzała od słońca, iak wieśniaczek naszych, ani tak biało-wybladła, iak tych dam, którym sznurówki odeymuią wolne odetchnienie, ani tak ponsowa107, iak tych, które się maluią, ale po większey części są smaglawe, maiąc żywe kolory krwie zdrowey, którym żadna farba wyrównać nie potrafi. Nie maią, prawda, tey szczupłości, która u nas iest skutkiem sznurówek, lekarstw i sedenteryi, ale za to są zdrowe, płodne i zdatne do pracy. Ta, będąc naypierwszą zaletą we wszystkich obywatelach Sielany, tak z czasem i mnie samemu stała się słodką, iż miałem sobie za naymilszą rozrywkę to, co brałem w początkach za skutek niewoli. Praca Sielan około rolnictwa iest umiarkowana. Nie widać między niemi tak padaiących na ziemię od upału słońca i siły swoie wycieńczaiących od świtania aż do ciemney nocy, iak pospolicie widzieć się daie u nas. Każda ręka, dla swoiey tylko żywności pracuiąc, ma dosyć czasu, aby odpoczęła.