Ustały więc z czasem narzekania nasze i o to tylko usilnie staraliśmy się oba, aby iak nayprędzey umieć ięzyk kraiowy. Zlecono to staranie kilku kobietom; częścią dlatego, iż płeć niewieścia skłonna iest wszędzie z natury do wielomówstwa, częścią, iż przez wrodzoną sobie ciekawość wyczerpać z nas potrafi wszystkie skrytości. Cnota i niewinność obyczaiów, któremi się zaszczycaią mieszkańcy kraiu tego, zasłonią mię od żartów, które z tey okazyi może sobie robić czytelnik. Powiem w szczerości, co mi się zdarzyło. Znaiąc dobrze słabość naszych Ziemianek, iako pochwały, które im płeć nasza daie, są dla nich naywiększą powabą, użyłem tegoż samego sposobu, wychwalaiąc Fanilę, naymłodszą nauczycielkę naszą, z piękności duszy i ciała, a udaiąc częste wzdychania, abym z niey wyczerpał wiadomość o radzie i zwyczaiach kraiowych, oświadczyłem iey, iż uięty żywością wdzięków, przepędzam niespokoyne momenta. Z początku Fanila rumieńcem, który twarz iey oblał, zdawała się pokazywać, iż w iakimkolwiek kraju i płanecie kobieta iest zawsze kobietą, ale powtorzone pochwały tak potym108 gniew w niey wzbudziły, iak gdyby który u nas z niedyskretnych mężczyzn odważył się w oczy to powiedzieć damie nieurodziwey, że iest niepiękną.

Gdyśmy iuż oba dobrze ięzyk rozumieć i myśli nasze wyrażać poczęli, kazano się nam stawić przed Satumem. Ten z zwykłą łagodnością spytał się nas w przytomności ludu, z iakiego iesteśmy kraju? i iakim przypadkiem dostaliśmy się do Sielany tą stroną, którędy morze oddziela kray ich od innych narodów.

Kolega, iako przewodnik do tey podróży, pierwszy się odezwał, iż oyczyzna nasza iest na Ziemi, która będąc w liczbie pierwszych płanet niebieskich, iest nierównie szlachetnieyszą od Xiężyca; ciekawość oglądania dalekich krajów, aby rozprzestrzenić umieiętność naszą, iest w nas Ziemianach skłonnością panuiącą. Im większe przeszkody poczyniła do tego natura, tym większą chęć ciekawość w nas zapaliła, aby ie przełamać. Jakoż wynalazek żeglugi przybliżył iuż do nas nayodlegleysze kraje. Bohatyrowie nasi, którzy mało cenili życie własne, a mniey ieszcze kolegow swoich, puścili się na tysiączne niebezpieczeństwa, szukaiąc po morzu nieznaiomych krajów. W tey podróży znaczną część Ziemi odkrywszy, wyplenili z niey ogniem i mieczem dawnych mieszkańców, aby wyczyszczony kray z ludzi i złota podbili pod panowanie swoie. Dziś dowcip109 nasz, nie przestaiąc na tym, iż włada ziemią i morzem, zaczyna być panem trzeciego żywiołu i przez wynalezienie balonow przybliża do siebie nayodlegleysze płanety. Nie ma się iednak niczego od nas kray wasz obawiać, bo iesteśmy mieszkańcami tego narodu, który się sprawiedliwie szczycić może, iż iest nayspokoynieyszym ludem na świecie. Gdyby zamiast nas Polaków dostał się tu był który z owych bohatyrów, którzy odkryli naszą Amerykę, mielibyście byli Ferdynandów, Kortezów, którzy by was kuli w łańcuchy i wystawili na wzgardę i śmierć od własnego ludu. Pizarrow, którzy by was wyrzynali i łupili z maiątku. Nugnezow, którzy by was szczwali psami. Welazquezow, Narwaezów, Almagrów, którzy by zbroczyli tę ziemię krwią ziomków waszych, tak iak Mexyk i Peru spłynął krwią niewinnych Indyanów. Ale ieżeli odkrycie Ameryki naszey było zgubą dawnych iey mieszkańców, przyznać iednak potrzeba, iż wprowadzenie tam światła nauk czyni ią teraz nierównie znakomitszą w świecie, iak była przed odkryciem swoim. Europa nasza, stawszy się nayprzod ogromną innym trzem częściom Ziemi, niesie im teraz pochodnią nauk, za którą postępuiąc, wszystkie narody wchodzą pomału z ciemnoty swey i grubiiaństwa. Nauki nasze zniosły przesądy, w których długo zostawali Ziemianie; a cisnąc się aż do tronu, odmieniły sposób myślenia w samych nawet monarchach.

Potym kolega, wyliczaiąc wynalazki nasze, a między innemi proch, bomby, kartacze, ognie greckie, kule rozpalone i balony, których użyć można na palenie miast i flot nieprzyiacielskich, wyprowadzał różne pożytki, które nam przyniesły nauki, a przekładaiąc Sielanom ich potrzebę, oświadczył chętnie łożyć swe usługi, aby kray ten stał się polerownieyszym110.

Gdy przestał mówić, spytał się mię Satumo, co bym sądził o naszych naukach?111 Odpowiedziałem mu: czego mię uczono w Akademii Sandeckiey i iako tę naukę dał mi poznać przypadek, iż była próżno straconym czasem; iako potym112 ucząc się ięzyka swego kraiu, chwyciłem się nowości, która mię śmiesznym i niezrozumianym czyniła; iako ucząc się francuskiego ięzyka, zabrałem gust do romansow i dzieł teatralnych, które mi przewróciły głowę amorycznemi intrygami i przywiodły do utraty czasu, zdrowia, maiątku i samey nawet cnoty; a wspomniawszy sobie, żem utracił na zawsze oyczyznę, zacząłem złorzeczyć wszystkim wynalazkom szkodliwym i tym, którzy się niemi wsławić usiłuią.

Widząc mię Satumo rozrzewnionego, spytał się, ieżeli113 bym miał chęć zostać na zawsze w kraiu. Łatwo się każdy domyśli, iż nie wiedząc, co z sobą czynić, przystałem na to, abym został w Sielanie. Odłączono mię natychmiast od kolegi, o którym nierychło dowiedziałem się, iż skazany był na wygnanie do wyspy Magaty, dokąd tamteysi obywatele zwykli posyłać tych, którzy wykraczaią przeciw ustawom ich rządu.

Rozdział XII

Zostałem na zawsze w domu Satuma, który widząc przywiązanie moie do siebie, tak słodko się obchodził ze mną, iak dobry oyciec z synem, przyganiaiąc mi umysłu tylko, a nie serca zdrożności. „Dziękuy, przychodniu, Opatrzności — mówił do mnie — iż cię bez sposobu do życia i wystawionego na wszelki rodzay zbrodni sprowadziła do tego kraiu, gdzieś się nauczył pracą rąk własnych szukać pożywienia i gdzieś zabezpieczył cnotę, która w tułaiącym się po świecie iest tak niestała, iak życie, które prowadzi. Gdym cię pierwszy raz widział biorącego w ręce narzędzia rolnicze i władać niemi nieumieiącego, wnosiłem sobie, iż wychowany w próżnowaniu i na kształt kaleki bez rąk albo niemowlęcia bez siły, byłeś ciężarem dla społeczeństwa, które cię żywiło. Sposób, którym utrzymywałeś życie, był albo przemysłem pokrzywdzaiącym innych, albo rozboiem na kształt dzikiego zwierza porywaiącego cudzy przychówek”.

Satumo, nie znaiąc tey różnicy, która iest między nami, sądził o mnie według zwyczaiu i sposobu myślenia swego narodu. Powiedziałem mu, iż u nas iest dwoiaki rodzay ludzi: iedni, którzy nie pracuią, a są maiętni, drudzy, którzy siebie i pierwszych żywią pracą rąk swoich, a żyią w ostatniey nędzy. Nie mogł nayprzód poiąć tego, ale gdym mu wyłożył różnicę, którą czyni między nami stan i urodzenie: „Jakże! — rzekł z czułością — toż ludzie podobni wam naturą i skłonnościami maią się różnić od was urodzeniem? i ta różnica ma usprawiedliwiać dzikość i okrucieństwo wasze114? Gdybym przemocą trzymał cię w podobney niewoli i patrzał na nędzę twoią z taką oboiętnością, iak ty patrzyłeś na smutny stan podobnych tobie, nie miałżebyś mię za okrutnego tyrana? Jakimże sercem domagasz się od tych, których wolnemi stworzyła natura, aby byli niewolnikami twemi? Jak możesz przywłaszczać sobie krwawy ich dobytek i uchodzących z niewoli ścigać tym prawem, że są twoi poddani? Ktoż to prawo stanowił? Maszże go od Naywyższey Istności?”.

Rozumiałem, iż urażony tym Satumo oddali mię na zawsze od siebie. Żałowałem nayprzód, żem się z tym wymówił i nadto szczerze opisał mu stan rolników naszych, ale widząc, iż gniew iego pochodził z czułości serca, abym podobnąż czułość z moiey strony okazał, powstałem przeciw tey niesprawiedliwości, przypisuiąc ią kilku tylko prywatnym, a nie całemu narodowi, iak mniemał Satumo. Na dowod zaś tego przytaczałem mu słowa Marcina Galla o Bolesławie Chrobrym rozsądzaiącym sprawy między dziedzicami i ich poddanemi z sprawiedliwością bezwzględną115. Ustawę Ziazdu Wiślickiego względem poddaństwa, którą czytałem w Januszowskim116. Ustawę Jana Olbrachta w Piotrkowie. Osobliwie zaś wielbiłem sprawiedliwość znoszącą przywłaszczone prawo życia i śmierci117. Oycowską dobroć w obchodzeniu się z poddanemi i ludzkość w nadaniu im wolności dziedziców dóbr: Korsunia, Szczors, Pawłowa i innych118