Byłbym się miał za szczęśliwego w Sielanie, gdybym z utratą oyczyzny utracił był oraz pamięć wszystkiego, ale ta, w umyśle moim zostawiaiąc głęboko wyryte ślady, mieszała zawsze spokoyność. Stawał mi często na oczach kolega, którego chociaż nienawidziłem iako przewodźcę do moiey podróży, rad bym był iednak wiedzieć o losie iego, uważaiąc iako ostatni zabytek ziemiański. Gdym się raz z boiaźnią spytał o niego Satuma: „Brat twoy przychodzień — rzekł do mnie — wychwalaiąc wynalazki wasze, dał nam poznać, iż ma skłonności szkodliwe społeczeństwu naszemu. Roztropność prawodawcow, poskramiaiąc w nas chciwość, chciała w źrzodle samym złe zatamować przez ukaranie wynalazców szkodliwych nowości. Gdyby ci wszyscy, którzy wynaydowali u nas sposoby, iak w iedney minucie odebrać życie okrutnym sposobem kilkuset ludziom, iak wysadzić zpod123 nóg naszych ziemię i razem z nią nas i pomieszkania nasze rozsypać po powietrzu, iak spalić w iedney godzinie żywność pracą kilkuset rąk zebraną i obrócić w perzynę zabudowane osady... Gdyby, mówię, ci wszyscy, któremi Magata, wyspa wygnańców naszych, iest zaludniona, zostali byli w kraiu, mielibyśmy iuż dotychczas wasze prochy, miny, bomby, kule... i tak się wspólnie wyrzynali iak i wy, Ziemianie. Coż macie w porownaniu tych klęsk i nieszczęśliwości, które na was zciągnęły124 wynalazki wasze? Powinni byście ohydzać125 pamięć takich ludzi126 i tłumić zapaloną ich chciwość nowości, karą wygnania z oyczyzny”.
To, co daley mówił do mnie Satumo, niezmiernie mię przeraziło. Dowiedziałem się, iż móy kolega uszedł z Magaty tym samym sposobem, iak mię sprowadził na Xiężyc. „Ah — pomyślałem, westchnąwszy — ieżeli los pomyślny sprowadzi go nazad do oyczyzny, iakżem nieszczęśliwy! iż odłączony od niego, tracę na zawsze nadzieię powrotu127”. Poznał to pomieszanie moie Satumo, a gdy przed nim żal móy wynurzyć miałem, ięk trąb przerażaiących obił się o uszy nasze. Satumo zmieszany porwał się do oręża, a ia nie wiedząc, co by to było, wybiegłem za nim i obaczyłem lud zgromadzony, trzymaiący broń w rękach. Każdy miał twarz pomieszaną, wznosił ręce do góry i okazywał żal głęboki w sercu.
Czterech ludzi nieznanych mi z twarzy, przystąpiwszy od ludu i pokłoniwszy się Satumowi, powtórzyli ięk trąb, które z sobą mieli. Lud cały zaczął wzdychać, a płeć niewieścia, załamuiąc ręce i wznosząc ie do góry, wydawała serdeczne łkania. Gdy się trochę uspokoił rozruch, ieden z przychodniow tak mówić zaczął. „Zbrodnia, którey przykładu nikt z nas nie zasiąga pamięcią, widzieć się dała w osadzie naszey. Młodzian nasz ieden polubił sobie córkę sąsiada naszego Taumaga i chciał ią mieć za przyiaciela swego, ale popędliwość do gniewu i zdrożne życie, czyniąc odrazę w sercu Lamili, iego kochanki, Taumago imieniem córki swoiey, którey przeciw prawu naszemu przymuszać nie mógł, oświadczył mu, iż zamysły iego były nadaremne. Te słowa zapaliły w nim gniew i pomieszały zmysły. W kilku dni na kształt szalonego, wpadłszy do domu Lamili natenczas, kiedy oyciec wyszedł w pole z bracią, gdy nie mógł ani prośbami, ani postrachem nakłónić ią, aby mu przyrzekła dożywotnią przyiaźń, a tym bardziey ieszcze, aby utraciła cnotę, nóż, który miał przy sobie, utopił w niewinnym sercu młodey dziewczyny. Na ięk umieraiącey Lamili przybiegła niewiasta, którą zabóyca chciał także zamordować, aby nową zbrodnią ukrył szkaradność pierwszey. Ale Opatrzność zachowała ucieczką matronę. Złapany od nas, wyznał dobrowolnie zabóystwo, opowiedział całego życia sprawy, a sumienie, gryząc go, dało mu poznać niesławę życia i skażenie natury wołaiącey o zemstę”.
Westchnął Satumo nad nieszczęśliwym losem winowaycy, ale bardziey ieszcze ubolewał nad społeczeństwem, które utraciwszy iuż iedną osobę, tracić ieszcze musi drugą, ażeby zbrodnia nie została bez kary. Obróciwszy się potym128 do ludu spytał się, kto by życzył sobie imieniem całey osady129 bydź130 świadkem tey kary. Lud, spuszczone oczy maiąc, zachował głębokie milczenie i ia tylko sam ośmieliłem się odezwać, częścią z zwyczayney nam ciekawości patrzyć na takie widowiska, częścią, iż chciałem poznać dalsze położenie kraiu. Satumo przydał mi do tey podróży kolegę i razem z przychodniami, pożegnawszy lud naszey osady, puściliśmy się w podróż.
Osada, w którey się stało zabóystwo, była siódma od naszey. Wszystkie iednak oprócz położenia mieysca, nic nowego w sobie nie miały. Jednakowy kształt domów, iedne wszędzie wygody i ieden sposób życia mieszkańców. Każda miała swą rzeczkę, ale tak przyiemną, iż to mieysce gdyby nawet mieszkańców nie miało, zdawałoby się bydź131 ożywione. Łąki uprawne na kształt pól naszych i lasek ręką każdego właściciela zasiany czyniły widok nayprzyiemnieyszy oczom. Pola nawet obsadzone żywemi płotami, zabezpieczaiąc urodzaie od ostrych wiatrów w zimie i od szkod przez bydlęta domowe i dzikie, podobne były (iak powiedziałem wyżey) do winnic porządnie zasadzonych. Nie było prawda tey regularności, na którą się u nas wysila sztuka, aby prędko znudziła oko iednakowością, ale sama nieregularność tak była przyiemna, iż bydź mogła doskonalszym nierównie wzorem natury, iak to, co czytałem o ogrodach chińskich.
Przez dwa dni podróży naszey rozprawiaiąc z kolegami w drodze, dowiedziałem się, iż Sielana zewsząd prawie otoczona morzem, nieprzystępnemi górami, iest krajem nieznaiomym innym Xiężycanom. Granice iey rozciągaią się na sto mil długości, a dziesięć tylko szerokości. W całym zaś kraju tysiąc się liczy osad, z których każda ma swego osobnego rządcę, iedno prawodawstwo rozciąga się do wszystkich w szczególności. Kray ten podzielony na osady, tak iak Szwaycary na swoie Kantony, iednoczy się z sobą w gwałtowney potrzebie, a rządca pierwszey osady (iakiey był Satumo) kraiu całego obeymuie rządy.
Po dwóch dniach podróży, stanąwszy w siódmey osadzie, zastałem iuż lud zgromadzony i winowaycę stoiącego na placu. Zdziwiłem się nayprzód, widząc twarz iego tak ułożoną, iak przystoi na człowieka nielękaiącego się śmierci i nienaigrawaiącego się z sprawiedliwości. Postać iego była skromna, ale nie tak okropna iak winowayców naszych, którzy, wyprowadzeni z podziemney pieczary, ledwie znaki iakie daią życia. Maxako, rządca tey osady, czytał wszystkie dobre sprawy krótko opisane, które świadectwem przyznano winowaycy. A gdy przestał czytać, lud rozrzewniony przystąpił do nieszczęśliwego młodziana i ściskaiąc go braterskim affektem, żegnał z wielkim płaczem. Oyciec na koniec biedney Lamili zalany łzami, przystąpiwszy do niego: „Niech ci — rzecze — Oyciec nasz powszechny odpuści tę winę i tak daruie, iak ia odpuszczam z serca”.
Gdy lud utulił nieco płacz swóy, Maxako czytać zaczął wszystkie złe sprawy krótko opisane, które zabóycę iak po stopniach prowadziły do ostatniey zbrodni. Przyniesiono potym132 Xięgę Prawa, którą lud przyiął z wielkim uszanowaniem. Maxako podał ią winowaycy, a ten głośno, obróciwszy się do ludu, czytał te słowa: Nie czyń tego nikomu, czego byś nie chciał, aby ci uczyniono. Oddasz bratu sławę za sławę, maiątek za maiątek, życie za życie. To przeczytawszy, pocałował xięgę i oddał ią rządcy. Lud się odwrócił na stronę, a on w momencie zniknął nam z oczu. To tylko obaczyłem, iż zasypywano dół, który tym sposobem był sporządzony, iż w nim umierał winowayca, długo się nie męcząc, a lud nie patrzył iak my z dzikością na rozlanie krwie ludzkiey133.
Pożegnawszy rządcę tey osady i lud, powróciłem z kolegą do domu. Spytany od Satuma, co bym sądził o ich sprawiedliwości? wielbiłem to prawodawstwo, które maiąc ludzkość na szali z sprawiedliwością, tam się przychyla, gdzie przeważa słuszność. Ale niech mi daruią narody, które się wsławiły okrutnemi mękami i okropną śmiercią winowayców134, iż miłość prawdy nie pozwoliła mi, abym o nich zamilczał. Gdym opowiedział okrucieństwo tortur wyrywaiących kości ze stawów, aby wymogły częstokroć na niewinnym przyznanie się do zbrodni, a trwalszych na ból winowayców zachowały od śmierci, okropność exekucyi naszych, ścinania, wieszania, darcia pasów, w koło wplatania, na słup w biiania, rozpalonemi kliszczami targania, palenia rąk i ucinania, żywo ćwiertowania, targania końmi, palenia przy letkim ogniu... Wzdrygnął się na to Satumo, poiąć nie mogąc, iak serce ludzkie może mieć tyle dzikości, aby się odważyło zadawać bratu podobne męki, a bardziey ieszcze patrzyć na to z ciekawości, która by ukontentowanie przynosiła.
W tey exekucyi, którą widziałem, dwie rzeczy ciekawość we mnie wzbudzały. Nie wiedziałem, co za przyczynę mieli Sielanie, iż opisywali krótko zebrane życie każdego winowaycy i osobno czytali same dobre sprawy, a przed dekretem śmierci wszystkie złe iego uczynki. Satumo powiedział mi przyczynę obóyga. „Naygorszy człowiek nie iest bez iakieykolwiek cnoty, tym końcem czytamy dobre sprawy winowayców naszych, aby się miękczyła sprawiedliwość i każdy widział, iż występek, odbieraiąc karę, nie maże w nas pamięci cnot i dobrych spraw winowaycy. Lud wdzięczność mu za nie oświadczaiąc, rozrzewnia się, żegnaiąc go z płaczem. Żałuiemy człowieka, ale sprawiedliwość stawia nam przed oczy zbrodnią, która, będąc szkodliwą społeczeństwu naszemu, prawem wet za wet powinna być ukarana”.