Przyszedłszy do domu, wysłałem kolegę, aby się starał dla mnie o iak naypięknieyszy ekwipaż, sam zaś udałem się spieszno na owo mieysce, gdziem zostawił zagrzebane skarby. Znalazłszy ie nietknięte, wziąłem tyle złota i drogich kamieni, ilem mogł unieść, resztę zaś zakopawszy iak pierwey, powróciłem do miasta.
Zdziwił się kolega, widząc część tylko tych skarbow, które z sobą przyniosłem. kupcy, krawcy, szewcy, stelmachy, siedlarze210, złotnicy, jubilerowie, kamerdynerowie, laufry, lokaie, hayducy, huzary, masztalerze... cisnąć się poczęli do mnie, iedni prosząc o robotę, drudzy szukaiąc służby. Żaden z nich próżno nie odchodził, a dwór moy coraz się bardziey powiększać począł.
Wkrótce wieść się rozeszła po całym mieście, iż znaczny iakiś pan przybył do Modolu. Kolega móy, widząc, iż Modolanie łatwo przyznaią tytuł, który awanturnicy daią sobie przyieżdżaiąc do nich, radził, mi, abym się przezwał kontemkimem, bo w tym kraiu wiele iest takich, którzy by radzi, aby im ten tytuł dawano. Pod tym imieniem gdy mię ogłoszono w gazetach, po całym Modolu o niczym nie gadano, tylko iż kontemkim Zdarzyński iest kawaler bogaty, grzeczny i rozumny, bo kto ma pierwszy przymiot, wszystkie inne przyznaią mu w Modolu.
Tego mi tylko nie dostawało211, abym się mógł rozmówić; ale iak tylko wieść się rozeszła, iż kontemkim Zdarzyński chce się uczyć wabadskiego języka, zewsząd metrowie212 zbiegać się poczęli. Jeden z nich ośmiu ludzi maiący za sobą, z których każdy nosił na ramieniu tak wielką xięgę, iż stękał pod ciężarem, wszedł do mnie z tą całą biblioteką. Spytałem się, co by to było?213 Powiedziano mi, iż metr ięzyka wabadskiego, maiący łatwe sposoby uczenia, przychodzi dawać mi lekcyą214. Otworzyłem iedną xięgę, którey, iak mi przeczytał i tłumaczył kolega, taki był tytuł: Krótki i łatwy sposob nauczenia się języka wabadskiego. Tom VII części pierwszey. O jmieniu215. Inne xięgi były o innych siedmiu częściach mowy, podzielone na kilkanaście tomów.
Przez trzy niedziele, łożąc co dzień cztery godziny na naukę języka, ieszczem był nie skończył Wstępu do pierwszey części O dobrym wymawianiu. Litery: t, r, x dwoiako się wymawiaią u Wabadonów, czego ia nie mogłem dokazać, nie maiąc ucha do rozeznania tey odmiany. Sprzykrzywszy sobie na koniec tę nudną naukę, odesłałem nauczyciela i za nim pełną brykę Krótkiego i łatwego sposobu nauczenia się ięzyka wabadskiego.
Naypierwszą wizytę oddałem iednemu młodemu kawalerowi, który się nazywał Molkarim. Ten, w młodym wieku odbywszy wiele podróży do różnych kraiów, szczycił się wielką wiadomością i miał u siebie wiele osobliwości zagranicznych. Ostrzeżony od kolegi mego, iż Wabadanie nie maią zwyczaiu zwać się po imieniu własnym, dlatego iż cierpieć nie mogą równości, którą im przepisało dawne prawodawstwo, dowiedziałem się, iż Molkarim ma sobie za honor, gdy mu kto mówi: kontemkim ax Melas Kakiry ax Garo Bago. Co znaczy urząd bez powinności i bez intraty216.
Wszedłszy do pokoiu, zostałem go siedzącego u stolika. Dwóch ludzi krzątało się około iego włosów, trzeci mu twarz malował różnemi kolorami, czwarty, trzymaiąc w flaszeczkach zapachy na kształt wonnych wódek, których fircykowie nasi używać zwykli, skrapiał to wszystko, co on brał na siebie, piąty wyściełał mu poduszkami łydki217, szosty trzymał zwierciadło przed nim i podawał mu muszki218, które on kładł na twarz, chociaż krost w tym mieyscu nie było. Obaczywszy mię wchodzącego, wyciągnął rękę i przywitał się grzecznie. Po rozmowie o elementach219 przez kolegę, którego używałem za tłómacza220, prosiłem go, aby mi pozwolił oglądać dom i wszystkie, które miał w nim, osobliwości. Kakiry ax Garo Bago, kazawszy zawołać frotera, dał mu rozkaz, aby mię wszędzie prowadził. Zdziwiłem się nayprzód, słysząc, iż froter mniey ieszcze ode mnie umiał po wabadsku, ale mi tłómacz powiedział, iż był sprowadzony z innego kraiu, aby mu drożey płacono za to, że mówi innym ięzykiem.
Pierwszy pokóy był obity materyą drogą, ale tak cienką, iż trwać dłużey nie mogła iak rok ieden. Ciekawość mię wzięła, abym się spytał, dlaczego by tak słabe obicia dawano w tym kraiu?221 Dowiedziałem się, iż zwyczay był taki w Modolu, aby co rok, a czasem i częściey, odmieniać meble, a ztąd222 wniosłem sobie, iż sprawiedliwie czynią, gdy używaią tak słabych obicia223. Drugi pokóy był ieszcze nieskończony. Stolarze usadzaiący posadzkę woskowaną, póty każdą taflę tarli, póki twarzy swey iak w zwierciedle nie obaczyli. Chciałem przez tłómacza224 pomowić z niemi o sposobie dawania posadzki w naszym kraiu, alem się dowiedział, iż nie rozumieią ięzyka, bo ich sprowadzono o kilkaset mil od Modolu, aby usadzili posadzkę. Trzeci pokóy był cały w boazeryach, które robiono w Angili, o siedmset mil blisko od Modolu. Te boazerye kosztowały 7000 gubolow; i chociaż nie przypadaią do miary i są nadpsute w drodze, mocno iednak podobaią się panu, dlatego że ie w Angili robiono. Czwarty pokóy był gabinetem kąpieli, którego model przysłano z Pazary o pięćset mil blisko od Modolu, kosztował piętnaście tysiecy gubolów. Piąty miał w sobie grotę sadzoną kamykami i skorupami z różnych kraiów sprowadzonemi. Daley szły pokoie równie kosztowne i tyleż osobliwości w sobie maiące. Ostatnim był gabinet ciekawości z galeryą do ogrodu.
Wszedłszy do tego gabinetu, znalazłem w nim różne kollekcye tym droższe, im ie z odlegleyszych kraiów sprowadzał Kakiry ax Garo Bago. Kraiowe produkta będące pospolite nie miały tam mieysca, oprócz pchły okowaney w łańcuch, którą naturalista żywił, sadzaiąc na rękę, aby się pasła. Powiadano mi, co każda osobliwość kosztować mogła, i iak miarkowałem, gabinet ten z skorup, kamykow, embryonow i trawek kosztował 59201 gubolow, a roczne utrzymywanie iego 2600 czerwonych złotych naszych, rachuiąc pensyą dla naturalisty i trzech pisarzów historyi naturalney.
Ciekawość mię wzięła, abym się dowiedział, o czym piszą ci historycy utopieni tak w swoiey professyi. Pierwszy z nich kończył wielką xięgę in folio o anatomii gąsienicy, iey chorobach i pożywieniu. Drugi, przez pięć lat zastanawiaiąc się nad paiąkami, dociekł, iż to stworzenie nauczyło ludzi kunsztu tkackiego i myśliwców, iak stawiać sieci na zwierza, o czym napisał dyssertacyą 5684 kart in quarto maiori. Trzeci na koniec, przez mikroskop uważaiąc móla, dociekł, iak można rozmnożyć to stworzenie i napisał xiążkę bardzo ciekawą in octavo maiori.