Zdziwiłem się, słysząc pierwszy raz tak mówiącego doktora. Ustały tymczasem spazmy i wapory. Wprowadzono mię do pokoiu, gdzie kontemkima Dymola (tak się nazywała pani domu tego) w głębokich utopiona myślach, reszty ieszcze spazmów pozbywała wzdychaniem. Gdym usiadł przy niey proszony, zaczęły się nayprzód narzekania na słabe zdrowie. Przyświadczałem (nauczony), że iest delikatne. Potym indukta250 przeciw skąpstwu męża; a iako sędzia uproszony w tey sprawie, ferowałem dekret według indukty. Na koniec po słodkich uśmiechach, wdzięczeniach i oświadczeniu mi przyiaźni, nastąpiło smutne wyznanie potrzeb i niedostatku. Miętkie serce i hoyność moia nie mogły znieść tak gorszkich narzekań. Zostawiłem pierścień móy brylantowy, który się mocno podobał Dymoli, a na dowod, iż tknięty byłem iey losem, pożyczyłem 800 gubolow i odesłałem nazad kartę251 w dzień iey imienin.

W tym kraiu, gdzie wszystkiego dokazać można, kto ma pieniądze, byłem powszechnie kochany; rozum, grzeczność i sentymenta252 naypiękniey się wydaią, gdy na kształt drogich kamieni są osadzone w złoto. Ale żyiąc hoynie, skarb móy, chociaż niezmierny, nie był iednak iak źrzodło, które nie wysycha nigdy. Dokazałem tego, co mi się zdało rzeczą dziwną w Polszcze, iż w krótkim czasie można strwonić wielki maiątek.

Nieprzyuczony do zastanowienia się nad wydatkiem i pomyślenia nadal o życiu, używałem wszystkiego bez trosków253, tak iak ci wszyscy, którzy trwonią fortunę. Po całym Modolu głośno gadano o moiey hoynosci i sami tylko roztropni, których wszędzie mnieysza iest liczba, śmiali się z zbytków moich i wytykali mię palcem iako człowieka, którego nieroztropność wkrótce w niedostatek wprowadzi. Zgiełk, w którym żyłem dotąd w Modolu, nudzić mię iuż zaczynał, tak iż przez dziwactwo wrodzone nam wszystkim ludziom chciałem szukać dla siebie odmiany. A że zabawa z uczonemi bywa naymilszą rozrywką, tą myślą wyszedłem raz incognito z domu; aby ukryć wielkość moią i tak z mądremi obcować, iak równy zwykł przestawać z równym.

Rozdział XX

Naypierwszy dom, do którego wszedłem, miał na sobie napis: Tu się otwiera rozum254. Zdziwiłem się, widząc tam ludzi tak roztargnionych i utopionych w myślach, iż żaden się nawet nie ruszył do mnie, aby mię przywitał. Przystąpiłem blisko, pytaiąc się iednego, dlaczego by tak mocno był zamyślony nad linią krzywą, przy którey była linia prosta. „Ta figura — rzekł iak oczucony z letargu — chociaż mało ma kryślenia, tyle iednak własności mieć w sobie może, iż całe życie krótkie iest, aby ie wszystkie poznać”. Zastanowiłem się z podziwieniem, patrząc, iż ci ludzie inaczey myślą iak geometrowie sielańscy; bo zamiast praktyki, o którą się tam naybardziey staraią, sądząc większą część teoryi za niepotrzebny mozół głowy, pisano traktaty o sekcyach konicznych, o kwadraturze cyrkułu, o xiężyczku znanym u nas pod imieniem Hypokrata, o wielościach nieskończenie małych... Naybardziey zaś starano się o to, aby dowody każdego teoremu były nowe i osobliwsze i mniey dbano o krótkość i iasność, byleby coś niepospolitego powiedzieć. Gdy się przypatrywałem takim dziwotworom, iak są parabola, hyperbola, assymptot, ordynaty, człowiek iakiś nago biegnący z rynku wpadł do tego domu i iak zaślepiony, potrąciwszy mię, wrzeszczał: znalazłem, znalazłem. „Coż to za szalony — spytałem się — który...”. Nie dał mi daley mówić człowiek stoiący przy mnie. „Jest to — rzecze — naywiększy nasz nauczyciel, który wynalazł coś wielkiego w naszey umieiętności, a nie mogąc umiarkować w sobie ukontentowania, wybiegł nago z kąpieli255”. „Coż za potrzeba — powiedziałem — aby ten wasz wielki człowiek biegał iak szalony nago po rynku i roztrącał ludzi?”. Wyszedłem ztamtąd256 rozgniewany i przeświadczony u siebie, iż ta umieiętność otwieraiąca rozum zacieśnia go raczey i wprawia w roztargnienia; tak dalece, iż im bardziey się w niey zatapia, tym dziwacznieyszym czyni człowieka.

W tym samym domu była osobna sala maiąca napis: Gwiazdy rządzą ludźmi. Rządca tey sali, maiąc oczy przewrocone do góry, nie postrzegł mię wchodzącego i idąc po coś śpieszno, tak mocno mię głową w nos uderzył, żem się krwią oblał. Zastanowiwszy się trochę, przywitał mię, iż przybycie moie iest dla niego nową kometą. Przystąpiłem, abym oglądał wszystkie narzędzia, które, iak powiadał, przybliżały do niego ciała niebieskie i mierzyły ich wielkość. Pokazał mi mappy geograficzne Ziemi naszey tak podzieloney, iak my Ziemianie podzielili Xiężyc, ale tak niepodobne do Ziemi, iak mappy nasze xiężycowe są niepodobne do niego. Plamy wielkie, które widział na Ziemi naszey, były, iak mówił, mieysca zapadłe i morza, a ztąd257 dowodził, iż Ziemia bardzo mało ma na sobie mieszkańców i że będąc większą od Xiężyca, mieszkańcy iey muszą być258 wzrostu nadzwyczaynego, figury niezgrabney i tępego rozumu.

Ośmiu ludzi wybladłych pisząc

wyznaczali odległość i wielkość wszystkich ciał niebieskich, a tyleż prawie opisywało ustawy obrotu płanet259. Widząc oczywiste kłamstwo w tym, co mi prawił o Ziemi, nie mogłem wytrzymać, abym mu nie powiedział, że się mylił w swym zdaniu, ale on, pokazuiac mi