O rodzeniu chleba, czyli o pisaniu wiersza

Przy stodołach zasobnych wiatr wysoki śpiewa

I od plew ziarna gęste powiewem przesiewa.

W cepami bite garnce dyszą wiatru usta,

Nim na chustę powietrzną sfrunie próżna łuska.

Oraczu! już ci pracy twój wiatr nie przysparza:

Wór pękaty na wozie ciągnie koń młynarza

Nad brzeg rzeki, rozpiętej wstęgą srebrnokrętą,

Modre wiadra lejącą młyńskich kół okrętom.

Rodziła tłusta gleba chlebami ciężarna