Wory ziaren, rzucane między twarde żarna,

By turkotem turbiny przetarły najprościej

Zboże ciemne na mąkę przedziwnej białości.

Huczy w młynie i dudni, pluszcze woda drzewna,

Śpiew dźwigni, jazgot głazów, jak pieśń dzwoni rzewna.

Muzo zboża! o, muzo zbiorów urodzajnych!

Ciał dojrzałych, słów gęstych, snów i przemian tajnych!

Opar ziemny, słoneczny, plon orki dorocznej

Tu przerabiasz na pełnię jasności obłocznej!

Tu żarna toczysz pracą w ruchu ustawicznym,