Oda do wolności

Uciska mnie łapa ciężka, jak dom,

Wrastają we mnie potworne korzenie, —

Gdzie jest, ażeby uderzył, grom

W przestrzenie, w wolne przestrzenie?...

Kiedy mi słówka zdejmują z warg,

Kleszczami ściskają, wtłaczają do skrzyń,

Nie umiem powstrzymać klątwy i skarg:

O, zmoro straszliwa, — zgiń!

Wszystko mi jedno kto depce,