Spadasz w otchłanie z pośpiechem,

Biczem wichrem skręcona, lecisz w bezmiar zamknięty,

Głowo-ziemio! łbie wściekły i ścięty!...

Tłumy, jak wszy cię oblazły,

Przerażone, zapatrzone w gwiazdy,

Tłumy białe i czarne, mrowie żółte, bronzowe,

Wichry, sępy, straszliwi bogowie!

Raso biała, Bracie Bladolicy!

W elektrycznej zasiadasz stolicy,

Rządzisz ziemią kulistą, jak maszyną rozpędną,