«Porzuć te sieci, niech dłoń się nie trudzi,

Próżne to sprawy, któremiś zajęty,

Dzisiaj nie ryby masz łowić, lecz ludzi».

Milcząc, bezradnie wzruszyłem ramieniem,

I rzekłem, swemu nie wierząc głosowi:

O, Panie, usta palący płomieniem,

Co mam uczynić? czemże będę łowił?

Ale On ogniem słodko mnie przeraża,

Rzecze i światłem obdarza mnie nowem:

«Co jest cesarskie — oddaj dla cesarza,