Jak duszyczka pokutnica, jak chichoty czarcie.

Cała karczma idzie kołem, kręci się okrętem.

Owionęło tęgo mrozem, zapachniało smętem,

Czarnym koniem wybębniło, pod oknami prysło,

Potoczyły się ciemności nieskończoną wisłą...

Tirli-tirli na skrzypeczkach śmierć zagrała śpiewnie,

Zawierzbiło fujareczką, wrzasło basem gniewnie, —

I na ustach i na palcach krew pachnie, jak wino,

Zaciążyła chmura czarna czyjąś wielką winą...

Wykrzywiła się ze śmiechu gospodarska gęba, —