— Myślę, że chyba żartujecie sobie ze mnie, dostojny rycerzu — rzecze Sancho; — wprawdzie słyszałem ci ja na kazaniu, że trzeba kochać Pana Boga tylko dla Niego, nie myśląc ani o piekle, ani o niebie, ja też kocham Go na wszelki przypadek, nie wiedząc, co tam później nastąpi.

— Czy wiesz — rzecze Don Kichot — że jak na chłopa, mówisz czasem rzeczy zadziwiające, można by myśleć, że uczyłeś się kiedy.

— Nie umiem czytać — odpowie Sancho — lecz muszę którego dnia wziąć się i nauczyć, bo kto tam wie, może mi się to i przyda kiedy na co.

W tej chwili usłyszeli głos cyrulika, że księżniczka pragnie odpocząć przy źródle; ucieszyło to bardzo Sancha, który bał się, żeby go rycerz na jakim kłamstwie nie złapał, bo, jak wiemy, Dulcynei nigdy w życiu nie widział, a na złodzieju zawsze czapka gore.

Kardenio przywdział suknie, które poprzednio miała na sobie Dorota, wszyscy zasiedli przy źródle, posilając się dostarczoną przez proboszcza żywnością.

Gdy jedli, przechodził koło nich młody chłopiec, a przypatrzywszy się wszystkim pilnie, przystąpił do Don Kichota, ucałował jego nogi, wołając z płaczem:

— Dobry panie, czyliż mnie nie poznajecie, nie przypominacież sobie Andrzeja, którego uwolniliście od katowni niemiłosiernego gospodarza?

Don Kichot poznał go po tych słowach i wziąwszy go za rękę, przedstawił towarzystwu, mówiąc:

— Wiecie, jakie są obowiązki błędnego rycerstwa. Niedawno, przejeżdżając przez las, usłyszałem krzyki i żałosne jęki, pobiegłem natychmiast w tę stronę, aby zadowolić popęd wrodzony i znalazłem tego chłopca w dziwnym stanie. Był do drzewa przywiązany i wpół nagi, a jakiś silny, ogromny chłop chłostał go niemiłosiernie; zapytałem go, dlaczego obchodzi się tak okrutnie z dzieckiem, odpowiedział mi, że to jest jego sługa, którego karze za lenistwo i oszustwo. — Panie — zawołał chłopiec — ćwiczy mnie za to, że upominam się o zasługi. Chłop chciał wytłumaczyć się, lecz rozkazałem mu rozwiązać malca i wykonać przysięgę, że zaprowadziwszy go do domu, wypłaci mu należność co do grosza; nieprawdaż, Andrzeju, przypominasz sobie, z jaką godnością gromiłem owego chłopa i z jakiem uszanowaniem obiecał wykonać moje rozkazy?

— Wszystko, co mówi wasza wielmożność, jest prawdą, lecz poszło całkiem inaczej, niż myślicie.