W milczeniu nocy, gdy pokoju bóstwo

Śmiertelnych troski w słodkim śnie ukoi,

Rogatą rozpacz i serca ubóstwo,

Ślę aż do nieba i do Klary mojej!

A kiedy słońce krąg jasny roztoczy,

W bladoróżowym wschodniej zorzy blasku,

Ja, przez wezbrane łez strumieniem oczy,

Nie mogę dojrzeć dnia złotego blasku.

Za słońca okiem wznoszą się me oczy,

Gdy promień jego pierś ziemi rozpala,