Zdumieni rybacy, nie wiedzieli co począć mają, lecz Sancho, który dostrzegł wreszcie grożące niebezpieczeństwo, ukląkłszy w łódce, z płaczem prosił o rychły ratunek.
Pospieszono wreszcie na pomoc, lecz w zamieszaniu przewrócono łódkę, która z łoskotem wpadłszy pod koło młyńskie, strzaskała się do szczętu.
Wyciągnięto nad brzeg rycerza i giermka zmoczonych do nitki, rybacy kazali sobie zapłacić za rozbity statek, Don Kichot oddając im pięćdziesiąt realów, wyciągnął ku młynom ręce i zawołał żałośnie:
— Przebacz mi, nieszczęśliwa księżniczko, i ty rycerski bracie, że was wyzwolić nie mogę! Moc czarownika przeszkadza chęciom moim. Innemu widać przeznaczona chwała tej wyprawy.
Sancho, zmartwiony stratą pięćdziesięciu realów, zmokły jak kura, pociągnął Don Kichota za rękę i oddaliwszy się od zdumionych rybaków, znaleźli Rosynanta i osiołka przywiązanych do drzewa. Tu, po serdecznym powitaniu, zadumali się chwilę nad smutną awanturą zaczarowanej łodzi.
Rozdział XIII
W którym się opisuje, co przytrafiło się Don Kichotowi z piękną, polującą księżniczką.
Nasi dwaj bohaterowie puścili się w drogę, smutnymi dręczeni myślami. Don Kichot marzył o miłości, Sancho pocieszał się po nieodżałowanej stracie pięćdziesięciu reali nadzieją, że zostanie kiedyś znakomitym hrabią wielkiego państwa i zaślubi damę honorową, powiernicę księżniczki. Często wszakże nasz biedny giermek będąc świadkiem niedołężnych złudzeń swego rycerskiego pana, tracił dobrą wiarę w jego szumne obietnice i czekał lada sposobności, aby rzucić awanturniczą służbę i pod rodzinną strzechą na łonie żony i dziatek zagrzebać swoją dostojność. Los przecież uparty zrządził inaczej.
Następnego dnia już nad wieczorem, przy końcu wielkiego lasu Don Kichot spostrzegł znaczny orszak myśliwych na koniach, którzy otaczali dokoła prześliczną damę, także wierzchem jadącą.
Dama siedziała na białym rumaku, którego zielony czaprak bogato złotem był zahaftowany, a suknie jej, myśliwskiego kroju, były także zielonego koloru, na ręku trzymała sokoła. Don Kichot, domyśliwszy się natychmiast, że owa piękność była królową zgromadzenia — rzecze do Sanchy: