Następnego dnia zaraz wszyscy ludzie zamkowi uprzedzeni byli, jak mają obchodzić się z Sanchą. Książę oświadczył mu, aby przygotował się objąć w posiadanie wyspę, której mieszkańcy przybycia jego z wielkim oczekują upragnieniem.

Sancho, ukłon niski oddawszy księciu, rzekł:

— Od czasu, gdy z podróży do nieba wróciłem, gdy z wysokości atmosfery ognia zobaczyłem nikczemną małość tej ziemi, odeszła mnie prawie chęć rządzenia tak marną rzeczą. Gdyby wasza wysokość raczyła mi dać kawałeczek nieba w zarząd, choćby tylko pół mili rozległy, to dopierobym serdecznie się ucieszył!

— Ależ, mój przyjacielu — rzecze książę — wiesz przecie, że ja, ani nikt w świecie rozporządzać niebem nie może. Bóg tylko sam może nam wszystkim zapewnić to wielkie niebieskie królestwo, ja daję ci, co przyrzekłem: piękną i żyzną wyspę, podobną do Pól Elizejskich176, staraj się dobrze używać darów ziemi, a zdobędziesz sobie i niebieskie tym sposobem.

— No, no! Niech tylko wyspa będzie, to zobaczy wasza wysokość! Urządzę ją tak, że i najzłośliwsi nic powiedzieć nie będą mogli i Pan Bóg błogosławić mi będzie. Bo nie przez chciwość obejmuję rządy, lecz aby zaspokoić ciekawość, roznieconą przez ogólną chęć rządzenia na świecie, musi to być rzecz arcyprzedziwna rządy, gdy tylu się o nie, wielkie, czy małe, dobija...

— Jest to przysmak tak doskonały, że ktokolwiek go zakosztuje, całe życie potem palce oblizywać będzie — odpowie książę — nawet waleczny i skromny Don Kichot, skoro zostanie cesarzem, co niebawem zapewne nastąpi, będzie żałował, że nie obrał sobie tego stanu.

— Oho! wiem ci ja dobrze — rzecze Sancho — że wyborną rzeczą jest rozkazywać i komenderować, choćby nawet stadem owiec tylko.

— Niech zginę, jeżeli nie jesteś najmędrszym gubernatorem w Hiszpani — rzecze książę — ale zostawmy to na później, teraz muszę ci powiedzieć, że jutro pojedziesz objąć wyspę w posiadanie, przygotowują właśnie powozy i strój dla ciebie.

— Niech mnie, jak chcą, ubiorą — zawołał Sancho — zawsze będę Sancho Pansą tylko.

— To prawda — rzecze książę — należy jednak we wszystkim zachować przyzwoitość. Byłoby śmiesznie, żeby sędziego za żołnierza ubrali, albo żołnierza za księdza. Co do ciebie, Sancho, musisz mieć ubiór pół-uczony, pół-wojskowy, ponieważ na wyspie, którą ci daję, nauka i waleczność równie są potrzebne.