Jedna śmierć... a tysiąca zgonów męki znoszę!

Słuchaj więc głosu, który błagał cię daremnie,

Co, budząc gniew i zgrozę na przestworzu kona;

Pragnę, chcąc cię nasycić, znieważyć wzajemnie,

Razem z żalem wyrzucić krew i serce z łona!

Wy! posłańcy nieszczęścia, złowróżbne puszczyki,

Których jęk wzbudza drżenie przed niechybnym ciosem,

Drapieżne sępy, głoście mój żal swymi krzyki,

Sowy, kruki, połączcie swój głos z moim głosem!

Wyjdź z twych kryjówek rodzie potworów zażarty,