Gdy biedny giermek ze śmiertelną niespokojnością spoglądał na wszystkie strony, szukając ratunku, spostrzegł na dnie dołu otwór na grubość ciała ludzkiego. Na czworakach wsunął się do dziury i zobaczył, że przestrzeń rozszerzała się coraz bardziej, niknąc w oddaleniu i ciemności. Po takim odkryciu powrócił do dołu i rozszerzywszy otwór ostrymi kamieniami, przeprowadził przezeń swojego burka do odkrytej piwnicy. Tu zaczął postępować w ciemności. Niekiedy okazywało mu się niepewne światło, a widok ten strachem go przejmował.
— Mój Boże! — rzecze — czemuż ja nie mam choć troszkę odwagi; gdyby mój pan był w tym położeniu, cieszyłby się, nazywając to najpiękniejszą rycerską awanturą, a ja nędzny boję się co chwila, żeby się ziemia nade mną nie zapadła.
Tak narzekając, przeszedłszy z pół mili, zobaczył wreszcie zupełne światło i powziął nadzieję, że zdrów i cały na świat powróci.
Tu Benegeli zostawia Sanchę, by wrócić do Don Kichota.
Nasz dzielny rycerz z radością i niecierpliwie oczekiwał nadejścia chwili, w której z orężem w ręku pomści niesławę córki szanownej Rodriguez. To harcował na Rosynancie, chcąc go w zapale utrzymać, to ostrzył broń i czyścił zbroję, aby wszystko mieć w pogotowiu, gdy stanowcza nadejdzie godzina.
Pewnego dnia wyjechawszy z rana, gdy zawracał koniem, chcąc go usposobić do zwrotów wojennych, Rosynant stanął przednimi nogami nad samym brzegiem piwnicy i gdyby nie siła jeźdźca, który mocno ściągnąwszy wędzidło, na miejscu go osadził, wpadliby w dół obydwaj. Uniknąwszy niebezpieczeństwa, zbliżył się z niecierpliwością zobaczyć, co by to było. Nagle z głębi jaskini dał się słyszeć głos w te słowa przemawiający:
— Niestety! czyż nie znajdzie się jaka pobożna dusza albo rycerz litościwy, który by zmiłował się nad nieszczęsnym grzesznikiem, pogrzebanym za życia, nad biednym rządcą wyspy, który rządzić sobą nie umiał.
Zdawało się Don Kichotowi, że poznaje głos Sanchy i aby upewnić się o tym, krzyknął z całej siły:
— Kto tam się skarży w tym dole?
— A któż by — odpowiedziano — jeśli nie nieszczęśliwy Sancho Pansa, którego Bóg za grzechy gubernatorstwem na wyspie Barataria ukarał? To biedny Sancho, niegdyś giermek sławnego rycerza Don Kichota z Manchy.