— A na wszystkich Jukasów Pernańskich — zawołała Altisidora, udając gniew straszliwy — podwójny tygrysie — nie wiem, dlaczego ci oczu nie wydrapię? Myślisz może Don — zwalczony rycerzu, Don — zbity kijami, żem umierała z miłości do twojej wyschłej postaci? Nie taka ja głupia, wszystko, coś widział zeszłej nocy, było udanie tylko. Ja nie taka dziewczyna, ażebym miała rozpaczać po takim, jak ty bydlęciu, żal by mi było łezki jednej, a cóż dopiero życia!

— Dalipan — zawołał Sancho — wierzę pani zupełnie, że te wszystkie śmierci miłosne, to były tylko bajki. Kto tam wie, czy kto umarł, lub nie?

Wtem nadszedł ów muzyk, co odśpiewał dwie strofy na katafalku Altisidory, oddał niski ukłon Don Kichotowi i rzekł doń:

— Proszę waszej wielmożności, mości rycerzu, policzyć mnie w poczet najpokorniejszych sług swoich. Od dawna już z głębokim jestem uwielbieniem dla wysokich cnót i bohaterskich czynów pańskich.

Na co Don Kichot:

— Niech wiem, z kim mówię, abym odpowiedź moją mógł zastosować do jego znaczenia.

Muzyk odrzekł, że był panegirystą Altisidory, co poprzedniej nocy na jej cześć wiersze był odśpiewał.

— Masz pan bez zaprzeczenia głos nader dźwięczny — rzekł Don Kichot — ale nie bardzo to było właściwe, co pan śpiewałeś! Jakąż styczność mogą mieć wiersze Garcilasa ze śmiercią tej niewiasty?

— Nie dziw się pan temu — odparł muzyk — jest to zwyczaj dzisiejszych poetów, każdy pisze, jak mu się podoba, a gdzie mu się podoba, rabuje, czy to właściwe, czyli nie. A mimo to wszędzie ich utwory najmilej przyjmują i największe niedorzeczności na karb swobody poetycznej kładą.

Don Kichot chciał odpowiedzieć, ale nadszedł książę z księżną. Długą z sobą mieli rozmowę, a Sancho naplótł tyle dowcipów, po większej części złośliwych, że książę i księżna uwielbiali prostactwo i zarazem gibkość umysłu giermka. Don Kichot upraszał ich książęce mości, żeby mu jeszcze tego dnia pozwolili odjechać, bo — dodał — rycerze zwyciężeni nie zasługują na to, ażeby w domach książęcych przebywać, właściwym dla nich miejscem są chałupy lub jaskinie. — Odpowiedziano mu, że go nie będą zatrzymywać, a księżna zapytała się jeszcze, czy mu się Altisidora podobała.