— Dobrze to wszystko, moje dzieci — rzekł Don Kichot — ale i ja także wiem, czego mi potrzeba. Pościelcie mi tylko prędzej, muszę się położyć, bo zdaje mi się, że mi jakoś niedobrze, ale bądźcie pewni, że czy będę pasterzem, czy też rycerzem, nigdy wam nie uchybię i pamiętać będę, zobaczycie.

Dobre te kobiety, nakarmiwszy go i położywszy w łóżko, myślały tylko, jakim by go sposobem rozrywać i dobrze jeść dawać.

Don Kichot istotnie zachorował, czy to z powodu klęski owej, czy też z trudów przebytych, to i drugie złączyło się razem. Sancho siedział zawsze przy łóżku, podczas całego trwania gorączki. Proboszcz i bakałarz codziennie go odwiedzali, a myśląc, że to tęsknota ujrzenia odczarowanej Dulcynei tak go dręczy, usiłowali wszelkimi sposobami pocieszyć go i rozweselić. Bakałarz powiedział mu, że trzeba nabrać odwagi i że czekał tylko na powrót jego do zdrowia, żeby rozpocząć życie pasterskie. Mówił, że już utworzył sielankę pasterską, do której ani się umywać Sanazarowi i kupił dwa psy do strzeżenia trzody, z których jeden zwał się Barsino, a drugi Butron. Wszystko to jednak nie rozpędzało złego humoru Don Kichota, co widząc Sancho, rzekł:

— Cóż to się ma znów znaczyć, kochany panie? Właśnie teraz chcesz pan leżeć w łóżku, kiedy mamy najpewniejszą wiadomość o odczarowaniu Dulcynei? Nie umieraj nam pan znów, wszyscy o to błagamy, nie ma nic pilnego. Wielka mi rzecz, że ktoś tam zwycięży, trzebaż zaraz umierać z rozpaczy? A gdyby tak wszyscy mieli, jak pan robić, to by jedna połowa świata zajęta była pogrzebami drugiej. Nie jesteś pan ani kaleką, ani ułomnym, będziesz mógł odbić się znów w swoim czasie. No, no, wyłaź no mi pan z łóżka! Mamy zostać właśnie pasterzami, śpiewać piosneczki, grając na fujarkach, a pan smutny jak pustelnik. Rób pan jak ja, wszystko mi tam jedno, pogoda, czy słota, znajdę pociechę na wszystko, bo aż do śmierci wszystko jest życiem. Posłuchaj pan rady mojej, kochany paneczku, żyj w najdłuższe lata, bo największym głupstwem na świecie umierać, nie wiedząc dlaczego i nie pokażesz mi pan ani jednego człowieka, co by się cieszył z tego, że umarł ze smutku. No, no, jeszcze raz proszę, porzuć pan łóżko i chorobę, chodźmy na pola grać na multance, może po drodze spotkamy Dulcyneę odczarowaną. Wszystkie te troski niewarte i szeląga, ale gdybyś pan miał umierać z tego, żeś zwyciężony, zwal śmiało, paneczku, winę na mnie, że źle osiodłałem Rosynanta. A zresztą, przecież to w waszych księgach rycerskich są takie zwyczaje, że rycerze się jedni na drugich obalają. Wszędzie to samo widać!

Do stu diabłów, cóż to dziwnego, osioł ma cztery nogi a padnie, a cóż dopiero człowiek!

— Sancho ma słuszność — rzekł Karasko — nie trzeba się poddawać rozpaczy, jeszcze nie ma nic straconego!

Mimo to wszystko Don Kichot ciągle był chory i zamyślony. Pokazała się pleura219, a nasz rycerz, cierpiąc niesłychanie, zawezwał balwierza na pomoc. W owych czasach leczono pleurę upuszczaniem krwi, a majster Mikołaj, mimo doświadczenia, co powinno go było nauczyć, że puszczanie krwi więcej pleurycznych na tamten świat wyprawia, niż doprowadza do zdrowia, otworzył wenę220 Don Kichotowi i wypuścił na pierwszy raz cztery pełne krwi talerze. Po tym jednym upuszczeniu nastąpiło kilka innych, dawał mu przy tym ziółka do picia, co wszystko domęczyło Don Kichota. Wypełniając jak najskrupulatniej przepisy balwierza, po ośmiu upustach krwi i kilkudziesięciu butelkach mikstury, umarł w objęciach proboszcza, jak na dobrego chrześcijanina przystało. Przed śmiercią zapewnił testamentem majątek cały siostrzenicy, zezwalając, aby poszła za mąż za synowca proboszcza, z czego ten młodzieniec, nader zadowolony, nie myślał prosić dworu o posadę, którą chciał był przedtem otrzymać. Pyszny był pogrzeb bohatera Manchy. Sancho, giermek jego znakomity, powróciwszy do dawnego rzemiosła, spokojnie dokończył dni swoich, żyjąc z kapitaliku, który w ręce proboszcza, jako depozyt, powierzył.

Przypisy:

1. Don Kichot z La Manchy — tytuł oryginału: Don Quijote de la Mancha; zapis i wymowa nazwiska bohatera powieści (oraz nazwa jego rodzinnego miasta, niekiedy zapisywana nawet jako: Mansza) zostały spopularyzowane w Europie za pośrednictwem fr. tłumaczenia, dlatego też pierwotne brzmienie zostało zniekształcone. [przypis edytorski]

2. truwer (z fr.) — w średniowieczu, w płn. Francji poeta i kompozytor tworzący poezję epicką (epikę rycerską) oraz lirykę miłosną. [przypis edytorski]