Kampustem706 sie popluskają,
A ostatek podrapają.
Czeladź woła: „Już czas wsiadać;
Boć nam nic nie dadzą śniadać707!
Koń stoi, podgina nogi,
Choć ma na łbie z pierza rogi,
A na szyi wisi dzwonek,
W tyle czyrwony ogonek.
Więc wsiadszy nań chce, by skakał,
On, by umiał, snadźby płakał,