Bowiem kto się odbije na głębią od brzegu,

Już więc tam trudno naleźć po myśli noclegu.

Także też ty w starości, mój namilszy bracie,

Chociaj postronne wiatry przypadają na cię,

Miej się, radzęć, na pieczy, byś portu nie minął,

Byś się dalej odgrzebszy, głębiej nie ochynął.

Bo tam barzo zły przewóz i łodzia się chwieje,

A on stary przewoźnik, czekając, się śmieje,

Który u portu strzeże u piekła samego;

Szkoda, byś miał na starość być gościem u niego.