Także też potym hetman drugi rzymski, Lukullus, gdy z Tygrańskim królem miał bitwę zwieść, tedy mu drudzy hetmani rozradzali, powiedając, że to dzień niefortunny, bo też w ten dzień Scypiona Afrykańskiego było barzo porażono. Ten powiedział: „Tym będzie lepiej, iż my z niefortunnego dnia fortunny uczynimy1602, a z onego smętnego państwu rzymskiemu zasię wdzięczny a wesoły uczynimy”. I onym tak poważnym sercem swoim uczynił taką myśl onemu rycerstwu swemu, że wszyscy na bitwę przyzwolili. I tak się im zdarzyło, jako im on prorokował.

A wszakże i ta wspaniłość a serce wyniosłe ma być roztropnie umiarkowane, jako ono powiedał Fabius Maksimus, jeden mądry Rzymianin, gdy Minucius, młody hetman jeden rzymski, na nierówne się rzeczy puszczał i kilokroć mu się poszczęściło, tedy gdy o jego szczęściu ludzie rozprawowali, powiadał Fabius, iż: „się ja jego szczęścia więcej niżli nieszczęścia lękam, bo pomnicie, iż nas kiedy zawiedzie”, i także się potym sstało. Paulus Emilius, także drugi hetman rzymski, który już był rozważniejszym a na wszem się rozumem sprawował, gdy przyciągnąwszy do Macedonijej, trefił blisko na sprawione1603 wojska, Nazyka, drugi towarzysz jego, prosił go, aby zarazem potkanie uczynił. Powiedział mu: „bych miał twoję młodość, tedy bych tak uczynił, ale się muszę rozmyślać na strudzone ludzi, bo ci dawno sobie tu leżąc a czekając nas odpoczywają”.

A tak patrz mój miły bracie, jako to jest rozważny rozmysł w każdej rzeczy barzo potrzebny, a miara poczciwa w każdej sprawie ma być zawżdy upatrowana. A ty, acześ nie hetmanem, acz wojska żadnego nie wiedziesz, ale masz zawżdy burdę z przyrodzeniem swym, z omylnym światem tym, a już prawie idziesz ku potkaniu z czartem i z śmiercią, z srogimi nieprzyjacioły swymi. Rozważajże czasy swe, rozważajże pomiarę swą w każdej sprawie swej, tedy, dali Bóg1604, tej się trwogi nic lękać nie możesz, a pewnie snadnie porazisz ty wszytki sprzeciwniki swoje.

Kapitulum VI

1. Iż świat bez przygód być nie może i jako się w nich cieszyć i statecznie trwać mamy

Iż świat, ta marna obłuda, jest tak odmienny, iż zawżdy się jako burzliwe morze kołysać musi, a nigdy spokojny być nie może, tedy i to mądremu a wspaniłemu umysłowi nadobnie przystoi, gdy przypadną nań z odmiennością czasów jakie żałosne przygody, aby się w tym umiarkować a myśl swą stateczną postanowić umiał. Bo co jest sprośniejszego jako człowiek stateczny a u ludzi za mądrego wzięty, gdy spadnie z rozumu a da się nieszczęściu trwożyć, a nie umie w sobie roztropnym rozważeniem żadnej statecznej myśli postanowić. Abowiem trudnoć myśl wspaniłą poznać w rozkoszy. Bo i marynarz trudno ma być misternym obaczon, gdy po cichej wodzie płynie. Także i hetman, gdy w pokoju siedzi. Także i koń, gdy darmo stoi, a iż kto na nim w potrzebie1605 nie będzie. Abowiem niefortuna nigdy więtszego misterstwa swego nie używa, jedno gdy się o tego pokusi, kto jej figlów nigdy nie skosztował, a iż na to hardzie każe, iż się jej nic nie lęka a lekce ją sobie waży. A cnota zasię, która jej jest na wszem sprzeciwna nigdy też misterniej figlów swych nie okaże, jedno kiedy z nią walczy, a iż się jej na wszem sprzeciwi. A gdzież ty harce zwodzą1606? Patrzaj, nigdziej ci indziej, jedno w umyśle statecznego człowieka. Ta ciągnie, aby się dręczył, frasował, a jej zasię szukał i na wszem jej przysługował. A cnota go zasię szrobuje1607, aby statecznej myśli na wszem używał, a okazał się być człowiekiem, iż się tej niemej twarzy1608, nieszczęściu, uwieść od statecznej myśli swej nie dał, ani się mu zwyciężyć dopuścił, a w swojej stateczności podpirał się nadzieją, a cieszył się obietnicami Pańskimi.

Abowiem człowiek mądry nie ma czekać tego, aby go frasunk1609 opuścił, bo się z tym trudno rozmówić, aby na czyjej radzie przestał, gdyż to jest bezrozumny pan. Ale nalepiej, gdy gość od ciebie nie chce długo z domu, albo towarzysz, który z tobą społu jeździ z gospody, nie czekaj go, odjedź go, a nie mieszkaj1610 poczciwym potrzebam swoim. Także i frasunk, a nie chce on od ciebie, idźże ty od niego, a porzuć go na drodze, niechże się tam wierę1611 sam frasuje, jako chce, kilobyś1612 go ty prażen1613 był. Abowiem widzimy to i w bydlętach niemych, i w zwierzętach, i w ptakoch, gdy im dzieci pobiorą albo pobiją, bo też żadnego innego skarbu nie mają, tedy poryczawszy kęs1614, pobiegawszy, powierciawszy się, snadnie zasię wszytkiego zapomnią, a szukają żywności swojej. Także i ptaszkowie u gniazdek swoich poskwirczawszy, poskrzegotawszy kęs, zasię sobie skaczą po gałązkach i zasię znowu jako i pirwej nadobnie śpiewają, a to nie są żadnym rozumem od przyrodzenia obdarzeni. A czemuż owszem to szlachetne źwirzę, człowiek, który jest i rozumem ozdobion, i obietnicami uiścion1615, iż mu się to wszytko nagrodzi sowito, jeśliże będzie w nadziei a w swej stateczności stale trwał, nie miałby tego przodku mieć przed żwirzęty: gdyż ony tego wszytkiego nie mając, snadnie mogą być uspokojone od każdego frasunku swego.

2. Szkoda się o to frasować, co się wrócić nie może

Bo patrz, gdy to już wiesz, iż świat bez przygód być nie może, a iż każda przygoda, komu się co trefi, nasza wszytkich spólna jest. A zgorzał ci sąsiad, pewnie się też ty tego leda kiedy nadziewaj. A umarł ci drugi, a czegóż się ty masz inszego nadziewać? A jedziesz albo idziesz do niego w nawiedziny. A dla czego? Ni dla czegoj ci innego, jedno iżbyś go cieszył a rozwodził1616 mu odmienność czasów a niestałość fortuny, a przywodził go k’temu, aby się nie frasował, a cieszył się nadzieją, a panu Bogu wszytko poruczał. To tak to mało nie od każdego usłyszysz, kto jedno przyjaciela w przygodzie nawiedza. Chyba ów głuch tego nie umie, jedno czapkę zjąć a dobry dzień dać, a o konwi się co narychlej pytać1617. A jeśliże to umiesz na cudzym nadobnie to każdemu rozważać, a czemuż owszem to na swym nie lepiej ci przystoi? A byś więcej na frasunk lekarstwa nie miał, jedno iżbyś sobie ty słowa wspomniał, jakoś drugiemu rozwodził, tedy już dosyć rady sam u siebie znajdziesz, jako w sobie myśl swą stateczną i uważyć, i postanowić masz.

Albowiem patrz, gdy na pogrzebiech bywamy, albo przyjacioły w przygodach cieszymy, tedy mało odszedszy na stronę, pokiwawszy głową, po cichu sobie rozmawiamy: „Bracie, a cóż działać? Wszytkim ci nam tam być”. A gdyż to wiesz z cudzego przykładu, iż to wszystko na cię wisi, co oczyma widzisz, a pewieneś tego, iż cokolwiek masz i co oczyma widzisz, wszystko to nie twoje, a iż alboć to za żywota zginie, albo iż tego wszytkiego odbieżyć musisz, bo dom, dzieci, żona, jeśli ją masz, skarby i inne bogactwa, wszytko to jest jako pajęczyna w ręku twoich; a gdyż to pewnie wiesz, iż w tym wiecznie dziedziczyć nie masz, a cóż się frasujesz, gdyć to z przypadkiem albo za żywota zginąć może, albo iż tego pewnie odbieżeć musisz?