Kapitulum IX
1. A czwarta przyczyna, przecz się ludzie przed starością wzdrygają. A tu będzie, jako się śmierci nie lękać
Czwarta przyczyna, przecz się ludzie przed starością wzdrygają, to jest, iż się już po niej bliskiej śmierci nadziewają1766. Bo z gromu pospolicie albo dżdżu jakiego nawalnego trzeba się gradu nadziewać. Ale mądry a rozważny człowiek, nie wiem, czemu się tego lękać ma, co jest powinien, a pewnie powinien, kiedy tedy uczynić jako dłużnik, który się bliskich god1767 lęka. Ale lękaj się ty, jako chcesz, bo jeśli nie na gody, tedy pewnie na śrzodopoście1768 albo wiosce puknąć1769, abo się workowi wytrząsnąć1770.
Abowiem, pomyśliwszy sobie, iż nas tak natura w tę niewolą zaprzedała, a nikt się z tego ani wykupić, ani wyprosić, ani żadną mocą wybawić nie może, a o cóż się tu już troskać? Owszem, pilniejsza o to się starać, aby to kiedykolwiek przydzie, co powinnie1771 przyść ma, przyszło z dobrym rozmysłem, z roztropnym postanowieniem, z uspokojonym sumnieniem a z bojaźnią bożą. A gdy się w to nadobnie poczciwy człowiek ubierze, już jako w pewnej zbroi może się onego ostateczniejszego nieprzyjaciela swego, śmierci, nic nie lękać. Boć się jedno taki każdy trwogi boi, który o niej nigdy nie myśli, ani się jej przypatruje, ani żadnej przyprawy1772 nie ma, coby na się czasu onej nienadzieżnej1773 potrzeby na się włożyć miał. A to prawie nienadzieżna potrzeba, z której nas i Pan nasz nadobnie upominać raczy, abychmy ustawicznie zawżdy ku tej potrzebie gotowi byli, gdyż niewierny nie tylko dnia, ale i godziny, kiedy na nas z nieobaczka1774 jako złodziej przypaść ma. Też zasię gdy się na to poczciwy a rozważny człowiek rozmyśli, iż nie był nigdy żaden mocarz, aby się tej burdzie obronić miał, ani żadne tak twarde miejsce na świecie, aby z czasem odmienić, spadać, a w niwecz się obrócić nie miało. A czemuż się on lepszym nad insze rozumieć ma? A oczże1775 się tak barzo frasować ma? Gdyż to jest każdy powinien, a żaden mocarz nigdy się temu obronić nie mógł.
Posiadał ci Aleksander Wielki wszytek świat, że mu się żaden naród nigdy oprzeć nie mógł, i w dziwnych a w srogich przygodach bywał, a gdzież się podział? Bijał ci też Herkules dziwne ludzi, dziwne narody, a na koniec z smoki i ze lwy się łamał, a gdzież jest? Albo on Samson, co wieże, mury obalał albo lwom paszczeki rozdzierał, czeluścią1776 osłową kilka tysięcy ludzi pobił, patrzże, jeśli się śmierci obronił albo mógł obronić? Nuż oni Hektorowie, Achillesowie albo on Lizymach, co ji był Aleksander Wielki lwowi okrutnemu kazał wyrzucić, jako się obronił i jako lwa srogiego udawił, kto czyta, to już wie, a gdzież się podział?
2. Czemu się tego lękać, co powinnie1777 być musi?
A gdyżechmy wszyscy tym prawem osądzeni, a pod ten dekret poddani, a widzimy, iż ani żaden król, ani żaden potentat, ani żadny święty od tego dekretu nigdy do wysszego prawa ani do siedmiu miast1778 apelować nie mógł, jedno iż ji skromnie każdy przyjąć, a na sobie ji nosić musiał, a czegóż my się też nędzni robaczkowie nadziewać mamy? A czymżebychmy się lepszymi sobie zdać mieli, niż oni dziwni ludzie? Owszem uważywszy to sobie, iż to powinnie znosić mamy, a czemuż się przed tym wzdrygać albo się tego lękać mamy? Bo acz ci to jest przyrodzeniu naszemu straszna rzecz rozłączyć się z światem i z onymi nałogi jego, którymechmy tu już przywykli a w nich się rozkochali, ale uciekszy się do rozumu, iż to już inaczej być nie może, a iż to już jest rzecz powinna, a k’temu do obietnic Pańskich, iż wierny żadny nie umiera, jedno iż idzie do lepszego żywota, a czemużbychmy się tego lękać albo się przed tym wzdrygać mieli? Owszem, się zawżdy o to starać, aby nas czas tymi wiernymi tak zastał, jakobychmy wedle obietnic Pańskich zawżdy żywi byli, gdyż złościwy, wedle dekretów Pańskich, każdy w złości swej obumrzeć musi.
A tak owszem, człowiek, który już ku swym poczciwym a szedziwszym latom przyszedł, a iż już jest niejako imi ociążon, a czegóż się już inszego ma nadziewać? Owszem, czasu tego z radością czekać a kniemu się zawżdy, wedle nauk i obietnic Pańskich co napiękniej gotować i sprawować, a nędze długo nie cierpieć. Bo chciałbych kogo spytać, gdyby kogo chociaj żartem za nogi powieszono i pytano go: „A już się każesz uciąć?”, powiedziałby: „Ale się boję, bych się nie słukł”. Pytano by go: „A cóż wolisz, albo się mało przytłuc, abo tak długo wisieć?”, o, pewnie by się każdy wolał kazać uciąć, chociajby się przytłuc, niż tak długo wisieć. A także zeszłemu w leciech a szedziwemu, a prawie jako za nogi obieszonemu, mało mu się nie lepiej zarazem już ochynąć1779, niżli tak długo za nogi wisieć a czekać, a jednakże tam przedsię być, a przedsię się ochynąć.
Abowiem jaśnie to wszyscy znamy, że się tu jako po cienkim lodu ślizamy1780, ani żaden z nas nie wie, gdzie ma w przerębl wpaść albo gdzie się załomić ma. A cóż inszego czynić? Przedsię się tego nie lękać, czego się ustrzec nie możemy. Boć strach jest na nas jako na dzieci maszkara, co twarzy odmienia: tylko jedno straszy, a nic nie uczyni. A wszak widamy dzieci, kiedy więc z kim igrają, to mu rady, to się w nim kochają, a skoro na się szpetną maszkarę włoży, to wnet przed nim uciekają, a skoro ją zasię zejmie, to wnet zasię do niego z radością bieżą. Takżeć też człowiek mądry a rozumny, który nie jest jako dziecię, gdy się rozmyśli, iż pod tą szpetną maszkarą, pod strachem, nie masz się czego bać, widzi, iż tam, czym straszy, szkodliwego nie masz nic. A czemuż się tego lękać ma, co obrazić nie może, a co jest rzecz powinna1781? A wziąwszy myśl stateczną przed się, nigdy mu żaden postrach ani śmierć sroga ani straszna nie będzie.