A z srogiego okrętu na susząś już wyszedł.

Doczekałeś poćciwie swoich lat szedziwych,

W których by czasów użyć już trzeba poćciwych,

Byś do końca dopłynął do portu onego,

Gdzie masz wdzięcznie używać wesela wiecznego,

A myśl swą postanowił w nadobnej stałości,

Aby cię nie uwiodła w ciemne omylności.

Patrz, iż do krysu1870 bieżysz o zakład1871

Między gęste kamienie, między twarde skały.

Bo to, słyszę, trudny krys, co do cnoty wiedzie: