Starajże się też zasię, abyś się nie nazbyt domem obarłożył453, abyś nie był tylko jako wieprz w karmniku albo jako suchy pień na roli, co się oń pługi zawadzają. Wiedz też, w jakim prawie siedzisz i co jest powinność twoja, abowiem widzisz, iż każde prawo, by było namocniejsze, jako będzie na szrot puszczono454 a poważną roztropnością nie będzie opatrowano, każde się zelżyć musi i barzo osłabieć musi. A przeto na to są uczynione sejmy, aby ci, którzy prawy a sprawiedliwościami ludzkimi szafują, gdzieby z praw pospolitych wykraczali a sprawiedliwości ludzkie tym by się obelżyć miały, aby byli z tego pohamowani i onymi wędzidły, na nie z dawna ustawionymi i napisanymi, aby byli powściągnieni. I dla tego na to między sobą ludzie poczciwi posły obierają, aby sami wielkimi zgrajami a z szkodami na to wszyscy nie jeździli, a tym posłom, już co by sami sprawować mieli, to im poruczają, tego się zwierzają, a zową je nadobnym przezwiskiem, to jest, stróżmi Rzeczypospolitej.
A tak, jeślićby się też kiedy trefiło na tym urzędzie być, iżbyć się bracia twoi zwierzyli tak wielkiego klenotu swego, to jest prawa a wolności swoich, tu wierz mi, iż trzeba mądrze golić455, bo już tam muszą przypadać rozmaite pokusy i pogrożki, i obietnice, bo tam o dziwne a o różne stany pójdzie, musisz tam niejednego dzwonka ruszyć, a trzeba tam pilno słówka rozstrzygać, co kto mówi. Bo będzieć się zdało, iż barzo dobrze ku Rzeczypospolitej, a zejmiesz pokrywkę, alić piołonek miasto szałwiej w garnku. A tak tu uważaj, co jest sława a poczciwość, ty naprzedniejsze dwa klenoty, abyś je położył na wadze z nędznym a równym pożytkiem, jeszcze k’temu wstydem a lekkością zasadzonym, sam to u siebie uważ, jeśliby daleko z kloby456 nie wybiły.
Bo uważ sobie, o co tam idzie, jedno sobie pomyśl, ktoć się zwierza, i czegoć się zwierzają. Boć się zwierzają oni zaczni a poważni rycerscy stanowie, zwierzająć się oni wdzięczni bracia a powinowaci twoi. Patrzże, czegoć się zwierzają. Zwierzająć się praw a wolności swoich. Zwierzająć się majętności a gardł swoich457. Patrzajże, jaka to jest rzecz wielka a poważna, a mógłby ją właśnie jakim sacrosanctum458 nazwać. A jako ją czasem drudzy szafujemy, a jako się w niej zachowywamy, to już Pan Bóg niech rozeznawa, bo ten wszystko wie, widzi, a nic przed nim zatajono być nie może. Bo ją tak zatrząsamy czasem, nie inaczej jako owym plugawym ogonem lisim, co im ławy pocierają. Abowiem snadnie się tego każdy dopatrzy, niech jedno przypadnie leda prywatka459, a nie tylko już swoja własna, ale niechaj ruszą mnicha, księdza, pana, starosty, wojewody albo urzędnika jakiego, albo też szwagra, zięcia, albo powinowatego jakiego, wnet usłyszysz prędką obmowę, prędkie a uporne zasadzenie i czasem niepomierne poswarki, by też to dobrze miało być i z obrażeniem Rzeczypospolitej, kiloby jakiej wioski do czasu podzierżeć dano albo w nadzieję kłosia460 jakiego. A cóż gdy już przydzie o swą własną, to już tam rzkomo461 tajemnicami bywa zakryto, a przedsię wszyscy wiedzą, bo Pismo powieda, iż nie masz nic tajemnego, co by się wyjawić nie miało. A sława i zła, i dobra jest barzo głośny dzwon, a brzmi na wszytki strony szyroko.
3. Jaki by poseł miał być wedle cnoty
A tak poczciwy człowiek, który by tak zacny urząd a prawie jako jaką świątość, a zwłaszcza ku cnocie swej zwierzony, na się wziąć miał, pewnie się ma rozmyślić, co na się bierze, a jeszcze na miejscu pilnie by się miał rozsądzić z cnotą a z sumieniem swoim, jeśli mu tego wiernie pomagać będą. Bo jeśliby obaczył, iż mu jako ustronić by miały, a iżby się dać miały zwieść tam tym rozlicznym przypadkom świata tego, lepiej by daleko doma z poczciwą sławą zostać, niż się z niepoczciwą a z sprośną ohydą a z tajemnymi przymówkami, a snać i z niebezpieczeństwem zdrowia do domu wrócić. Bo już taki człowiek miałby właśnie być jako anioł boży. Abowiem jeśli każdy cnotliwy a baczny człowiek powinien staniczek swój jak opatrować, tak ozdobić, tak uważać, jakoby ji każdemu z osobna dobrym, cnotliwym, a na wszem nadobnie ozdobnym ukazał, a jeśliże to powinien z jednej osoby swojej, cóż rozumiesz, gdy ony wszytki poważne a zacne osoby weźmie na pracą a na opiekę swoję, którzy się cnocie jego zwierzyli onych naszlachetniejszych klenotów swoich, to jest praw, wolności, gardł i majętności swoich. A na koniec patrz między uczciwymi stany, kto tylko jednego zdradzi, albo się przeciwko jednemu niepoczciwie zachowa, z jakim wstydem, a z jaką lekkością tego używać musi. A cóż owszem tak wiele stanów zdradzić, którzy mu powierzywszy gardł i majętności swoich, jechali do domków swych, ciesząc się nadzielą cnoty jego. A on już tam i prawy ich szafuje, i nowe na nie ustawia wedle zdania swego.
Abowiem łakomstwo wielki to jest a możny pan. A pewne za niepewne stracić nie barzo to rozum jest. A tam się już czego pewnego nadziewa462, a tu do domu przyjechawszy, nie masz się już czego nadziewać. Ale by się obaczył iż tu nierówno pewniejsze. Bo już pewna sława, pewna wielka poczciwość, pewna miłość a wdzięczność u ludzi, pewne obietnice Pańskie, które wiernemu a cnotliwemu nieomylnie są obiecane. A pewne też zasię pomsty, które złościwego nigdy minąć nie mogą.
Abowiem patrzaj, jako jest marna rzecz, gdyby kogo potkało jakie dobrodziejstwo od kogo, aby za to wdzięczności jakiej ukazać nie miał. Ale zasię też nierówno sprośniejsza, dobrodziejstwo jakie wziąć od kogo, a cnotę, sławę i dobre mniemanie za nie zaprzedać, a dać się zwyciężyć, odwieść od poczciwey przystojności swojej. Bo kto wżdy już nieobacznie upadnie, a potym się obaczywszy, już tego drugi raz przestrzega, już takiemu to wżdy bywa i u ludzi, i od Boga odpuszczono. Ale kto dobrze rozmyślnie, chociaj widząc jawną zelżywość swą, złą sławę swą i bliski upadek swój, a przedsię harcuje463 cnotą swą jako siwym na Kleparzu464, a prze marny jaki a krótki pożytek swój, zdradzi napirwej sam siebie, sławę i powinność swą, zdradzi przyjacioły i inne zacne stany, którzy mu się tego powierzyli, zdradzi Rzeczpospolitą, zdradzi potomstwo swoje, a wyda wszytko prawie jako na mięsne jatki: o, już takiemu nie tylko aby to odpuszczono być miało, aleby sprawnie465 taki miał być wypędzon zawżdy od społku466 ludzi poczciwych, jako parszywa szkapa, aby się i insze stado od niego nie popsowało. Bo już tam skażony umysł a niepoczciwe serce być musi. Abowiem stateczny umysł a poczciwe serce nigdy się za żadne skarby w niewolą zaprzedać nie może, a zwłaszcza czym by miało uszczyrbić poczciwej przystojności swojej a sławy swojej. Abowiem kamień nigdy się płomieniem nie zapali, jedno marne śmieci, które się ni nacz467 nigdy przygodzić nie mogą.
Ale się snać drugiemu tak zda, iż lepsze jedno dziś niż dwoje jutro, a „co ja mam, to ja mam, a po mojej śmierci niech chceli i niebo upadnie, a skowronki potłucze”. I nadziewa się, iż tym nędznym podpomożeniem i sam tu za żywota świata może użyć, i potomstwo swe opatrzyć. O, nędzneż to twoje użycie czasów twoich, byś się obaczył, i to omylne podpomożenie potomstwa twego. Bo obacz jedno, w jakiej sławie i w jakiej poczciwości, i w jakiej miłości tego czasu twego nędznego a barzo krótkiego używasz i w jakich prawiech, i w jakich wolnościach potomstwo swe zostawujesz, co i sami, i z tym wszystkim ani sami wiedzą, jako marnie potym zginą. I choćby też nie zginęli upadkiem Rzeczypospolitej od ciebie zgwałconej a źle postanowionej, ale zginą onym nieomylnym dekretem Pańskim, iż źle nabytego trzeci dziedzic nie pożywie.
4. Jako starzy ludzie cnoty strzegli
A patrzaj na ony poczciwe ludzi wieku starego, jako u siebie tak poważne klenoty uważali. Czytaj, zacz Cycero468 rzymski gardło dał, zacz Sokrates469 w Atenach, zacz Seneka470, wszytkoć dla sławy a dla poczciwości, iż stali mocno przy cnocie a przy wolności rzeczypospolitej. A toć je też tam wielkie dobrodziejstwa potykały, a wżdy woleli i państwa, i gardła potracić, a sławę sobie nieśmiertelną zostawić, która i dziś po świecie jako żywa lata i wiecznie latać będzie. A ty swoję dla kęsa nędznego pożytku dobrowolnie a z dobrym rozmysłem błotem a śmierdzącym gnojem zagrzebasz, a prawie jakobyś się wstydził, jakoby za jaki zły uczynek za nię. Czytajże zasię, w jakiej Katylina471 albo inszy burzyce a skazce pospolitej rzeczy sławie zostawali i ku jakiemu końcowi przychodzili, wszak to już i za naszej pamięci, i po stronach, i u nas po trosze się działo.