Nuż zasię pojazdy nasze, koń za pięć set732 złotych, rząd733 za drugie. Nuż owy alzbanty734, nuż owy kutasy, nuż owy dziwne muchry735, strzępki736, aż dziwno patrzyć na ty straszne wymysły świata tego. Bo acz ci nam Bóg ziemię na to dał, abychmy tego używali, co się na niej i w niej rodzi, ale bez wymysłów dziwnych a bez płaczu ludzkiego. Bo cokolwiek słusznej pomiary737 wykroczy, to już wszytko grzech a ohyda być musi. Albo też owy rozliczne a dziwnie przyprawne kolebki738 z wywieszanymi kobiercy739, z altembasowymi740 wezgłowmi741, z szarłatnymi poponami742, z owymi pozłocistymi lewki743. A jaki to koszt uczyni, a co na to wynidzie, a jako by to kto obliczyć miał. A jakoż się tu, proszę cię, łakomstwo a łupiestwo zamnożyć nie ma: a jakoż tu prawda a sprawiedliwość spełna744 zostać może: a jakoż tu żywot wolny a wesoły zostać może: bo gdzie wziąć, tu wziąć745, fas albo nefas746, to już wszytko o tym wnurzywszy łeb747 w ziemię myślić musi, skąd to wziąć, by też czasem i prawdy uszczyrbić, jakoby się z innymi zrównać, a onej szarej pysze dosyć uczynić. Bo już tam wyborgować748, a nie zapłacić, wypożyczać a nie wrócić: wszytko to być musi. A też kupcy barzo się czasem na tym handlu omylają. Bo pisz ty, co chcesz, na tram749, ale ja też, wież750 to Pan Bóg, kiedy dam.

3. Koszt a rozliczność potraw wymyślnych jako jest szkodliwy, a to druga przyczyna łakomstwa

Patrzajże zasię na koszt a na dziwną utratę wymyślnych potraw naszych, jeśliże to nie jest wielka przyczyna niepobożnego żywota naszego. Przypatrz się jedno owym dziwnym półmiskom a owym sprośnym wymysłom świata dzisiejszego. Patrz na owy rozmaite przysmaki, co się sapory751 zową, a prawie sapory, bo chłop po nich sapi, oźarszy752 się jako w barłogu kiernoz753. Patrzże na potrząski rozliczne, patrz na pozłotki, na farby754; na malowania dziwne, a snaćby ich mógł nie zwać potrawami, ale obrazki jakimi malowanymi. Ano na jednej misie baran pozłocisty, na drugiej lew, na drugiej kur, na trzeciej pani jaka ubrana. Więc dęby z żołądźmi, więc z różami pozłocistymi, więc rozmaitymi kwiatki zewsząd osadzonymi. Więc pozłoty rozliczne, ony kury pozłociste, ony orły, ony zające, a potrawa w pośrzodku za diabła stoi755, ona zaprzała756 a śliska, daleko by lepsza i smaczniejsza była, kiedy by ją z polewanego757 garnka ciepło na półmisek wyłożył.

Druga zasię będzie z pozłocistymi uszyma, co jeszcze w piątek wrzała, to ją aż w niedzielę758 postawią. Druga też z chleba a z migdałów a z klijem ulepiona, to też ta od kilka dni będzie stała. Nuż jeśli pieczyste będzie, to też czekając towarzystwa jedno wyschnie, niż759 się drugie upiecze. Będzieli też jaka wyborna pieczenia, to z wirzchu jako skorupa, a w pośrzodku mógłby nią jastrząba nakarmić. A jakież to zdrowie ma być, mój miły bracie? A jakoż się tu i mieszek pospołu i z panem rozboleć nie musi? A jakoż się tu łakomstwo zamnożyć nie musi? A czasem na wieczerzą nie zawżdy półmiski spełna będą; przyjmie ji Żydek760 barzo rad, chociaj będzie wieprzową pieczenią śmierdział, acz on świniny nie jada.

Patrzże jakiego tu żołądka trzeba na takie zaklijone a zaziębłe potrawy, albo też na owy zapalone, co je winy albo muszkatelami761 zalewają. Więc zasię znowu lać w gardło ony soki, ony witpachery762, ony rozekery763, ony rywuły764, małmazyje765, muszkatełły, a jakoż tu chłop zgorzeć nie ma? A jakoż tu może być długi żywot jego? A on jako pies obżarły ledwo dolezie do barłogu swego, a dobrze jeszcze, iż chłop tamże zarazem766 za stołem nie zdechnie.

4. Mniejszych stanów w potrawach wymysły

Więc już i mniejszego stanu bracia naszy767 tak się tego chwycili, że nie znajdziesz już dziś leda na biesiedzie, jedno768 każda potrawa musi przyść769 jako kasztelanka, albo samotrzecia770 albo samoczwarta771. Już to wżdy772 jako tako kiedy pieczyste albo co w rosole, co by miało być na jednej misie, iż to różno rozłożą, iż będzie gęś na inszej773 misie, kur na inszej, także też mięso albo cietrzew na inszej; ale owy niewolnice co po niewoli, gdzie wziąć tu wziąć, co mają po tym, iż muszą za panem grochem albo za panią kapustą wędrować? Więc się już tu pani z panem jeszcze z wieczora radzą, co mają przy grochu, a co przy kapuście postawić. Pan powieda, iżby dobrze przy kapuście drugą kapustę, chociaj czarną. Pani zasię powieda, iż: „Dobrzeć by, ale rozynków ani cukru nie mamy. Ale wiecie co, nasmażę ja ciastka jakiego albo myszek na szałwijej774”. To się już tak smażą, pieką, że masła w garncu na drugą niedzielę barzo mało zostanie, a święty Wojciech775, wiesz to Bóg, kiedy nastanie, niż776 się drugie pocznie zbirać777.

Więc ony serwety wyszywane, więc ony tuwalle778 z dziwnymi wzory, a już ręczników nie umieją zwać, więc ony listwy wkoło około obrusów. A powiedali na jednę panią, iż uźrzała779 obrus z listwami na stole u ziemianina i powiedziała onej ziemiance, iż: „Już nie wiemy, co mamy przed wami wymyślać, już muszę dać perłowe listwy do obrusa uczynić”. A ziemianka stojąc powiedziała: „Więc my też chociaj drobniejszymi perełkami, miłościwa pani, ale przedsię w tenże wzór co i w. m.780”.

5. Różność potraw także różność szkód i wrzodów czynić musi

A tak z tych dziwnych wymysłów a z tych dziwnych różności tych przysmaków rozlicznych a co się ma inszego umnożyć? Jedno sprośna utrata781, a potym łakomstwo, a potym różność wrzodów782 a przypadków szkodliwych rozlicznych, a przytym prętka a nieomylna pomsta boża, która zawżdy za grzechem jako chłopiec z mieczem chodzić musi. Bo możeli783 być sprośniejszy grzech jako takie plugawe obżarstwo? Czego ani pies ani świnia, ani żadne źwirzę nie uczyni, aby miało żrzeć, kiedy mu się nie chce. Jako naszy czynią, iż dzbanem leje w się aż mu po uszoch ciecze, a oczy ze łba dobrze nie wylazą784. A k’temu zasię przeklęctwo nędznych ludzi, które zawżdy na trzy głosy do Boga śpiewać musi. Jedni płaczą, co je na ty zbytki połupiono; drudzy płaczą, co się nie mogą kęsa chleba docisnąć sobie kupić, ano szafarze jeszcze przed świtaniem w bronach stoją785, co kto przyniesie, to pochwycą, a potym pieką, warzą, tak iż ledwe i psi786 onych zbytków dojadają, a nędzni ludzie głód a ucisk cirpieć muszą.