Toteż nieborak on dzbanarz836 leda gdzie837 we błocie się powali, tamże i uśnie, suknią838 pomaże, czapkę straci, ostrogi mu odbiorą, z mieszka839 wszytko wydłubią, a on nieborak mnima840, by w łaźni był, a iżby go barwierz golił, ano841 mu psi gębę liżą. Obudziwszy się, więc się tu oskuba842, sukmanę ubłoconą za rękaw za sobą wlecze, nogi mu chodzą po kolędzie843, a przedsię na drugiego woła: „O Janie, zamieszkałeś czystej biesiady844, tociechmy845 tu byli weseli, ba, i panowieć się podobno popili, boć ich nie widać”. Aleś wesół, ano we łbie i w mieszku nic nie masz, szczka846, zatacza się, łeb się najeżył, a snać daleko weselszy bywają wilczy w lesie i lepszych krotofil używają niż ten szlachetny naród a to uczciwe boże stworzenie, który się już wda w ten wszeteczny a prawie bydlęcy nałóg a zwyczaj.
A jakież tu zdrowie ma być, mój miły bracie, jaki rozum, jakie baczenie? Ano się we łbie miesza zawżdy jako w browarze. Ano jeden zgore od gorącości, drugi zgnije od drożdży, dolewając zawżdy tej skórzanej beczki, w której ustawicznie kiśnie, a drożdże się marne w żołądku ustawają. Bo patrz po chwili, alić mu leją syropy w gardło, alić mu trą brzuch jako szkapie na rupie847, alić na łbie rogi, guzy jako u kozła, alić się twarz świeci jako karmazyn, a nos jako perełkami osadził, aliści chłopu chrapi w gardle jako naręcznej szkapie, kiedy się ku górze zaciągnie, aliści w mieszku nie masz nic, na ścienie nie masz nic, na grzbiecie niewiele, co się wszytko przelało848. Przydzie potrzeba jaka, dopiro się wiercieć, ano więc trudno, kiedy się nie masz do czego rzucić849. Bo zać tam będzie jakie ochędóstwo850 u takiego pana, kofel brudny, garnek o jednym uchu, w oknie wiechcie, stół czamletowy851, bo wszędy wzory po nim, kędy się piwo lało, kachel gliną zalepiony, na ławie by mógł rzepy nasiać, pościel brudna, izba zimna a nieumieciona, jastrząb852 ściany popryskał, owa aż się więc nie chce z onych rozkoszy od takiego pana. A on chodzi jakoby go teraz zdun z gliny ulepił, a nie wie, co ma rzec z sobą853, chyba potrawy toć już tam rozliczne będą.
8. Jako pijanice noc ze dnia sobie czynią
A drudzy czasem już się im zda krótki dzień, więc opończami zabiwszy okna, to tak aż do drugiego dnia piją. Kucharz też niewiele się upracuje, bo to kapustą albo jakim kawalcem zimnej pieczonki odprawi. A jakoż tu poczciwym żywotem zwać, mój miły bracie, takie dziwne a wymyślne obżarstwa: a on chodząc chrapi, sapi, pod ławę wlezie, ani wie, jeśli jest albo jeśli był człowiekiem, aż mu się to z trefunku854 trefi, iż się wżdy kiedy kęs oczy rozlepią. A są podobni ku tam tym ludziom, co pod ziemią mieszkają a słońca mało widają. Albo ku onym żydowskim gąsiorom, co je zaślepiwszy, gałki im z jęczmienia w gardło tkają, aby rychlej potyły. A wszakoż i cić potyją, aleć iście nie przyrodzoną tłustością. Bo nos, gęba, brzuch, goleni, wszytko się to nadmie jako pudła, a potym się puka na wiosnę jako młoda wirzbina. A prawie sobie nie biesiady, ale jawne obchody855 a groby jeszcze za żywota gotują, a dobrze, iż do nich tak żywo nie lazą. Majętności swe i czasy ony wdzięczne żywota poczciwego tak marnie a sprośnie jako inne nieme bydło tracą, które by się nacz856 lepszego i nacz poczciwszego przygodzić mogły, gdyż człowiek nie stworzony jako bydlę i dlatego go Pan Bóg rozumem obdarzył, aby z niego pociechę miał, a on aby się im też sprawował wedle poczciwej powinności swojej.
Bo patrz, najdzieszli857 ty co dobrego a poczciwego w opiłym człowieku, bo się już tam wszytki obyczaje muszą z beczką zgadzać. Bo beczka, kiedy kiśnie, tedy wszytko z siebie musi na wirzch wyrzucić. Także nasz pan, będąc w baczeniu uniosły858, albo także od tejże beczki namówiony, już co sobie wspomni, to na wirzch wyrzuci, już się tam żadny stan nie wysiedzi, żadna tajemnica nie zakryje i sam, cokolwiek na się wie, nie trzeba barnadyna na spowiedź, snadnie on wszytko wypowie. Już nietrefnych przymówek od niego leda ocz snadnie się nasłuchasz, bo mu się, by nalepiej, wszytko opak widzi, z których acz się baczny859 do czasu pośmiać może, ale kiedy czego wiele a często, tedy się i namędrszemu uprzykrzy. Tamże się napatrzysz nadobnych sprawek i postawek860 jego, a on chrapi jako świnia, kiedy się drożdży opije, a on sobie pluje na brzuch, a śliny mu się jako zgrzebi861 z gęby wloką, oczy się jako u szczurka, kiedy z mąki wylezie, błyszczą, suknisko popluskał, a czasem je za sobą po błotu wlecze, pierza we łbie pełno, więc mruczy, sam nie wie co, wszytkim łaje, wszytkim przymawia.
Więcbyś go chciał poczciwymi słowy albo hamować a co wżdy z nim mówić, a cóż potym, kiedy mu nie rozumieć, a on klekce jako bocian, krząka jako kiernoz. Więc mu się tu zachce śpiewać, aliści jako cielę ryczy. Więc mu się zachce w tanek, aliści się śliza jako kozieł po ledzie. Więc mu się zachce miłować, aliści drzemie albo uśnie na stole. A we wszytkich sprawach swoich podobniejszy do jakiej bestyjej niemej aniżli ku człowiekowi. A czegóż się ty chcesz na takiej biesiedzie nauczyć? a czemuż się chcesz przypatrzyć? Ano nie tylko taka bestia, ale zacni a mądrzy ludzie w takim sprośnym przypadku upadali. Kto by chciał liczyć ony Samsony, ony Aleksandry, ony Baltazary, ony Herkulesy, wszytko to pijaństwo a białegłówki poraziło. A to byli tacy mocarze, że się ze lwy, z smoki i z innymi okrutnymi źwirzęty łamali a bijali. I Noego biesiady jeszcze i dziś dobrze przypłacamy. Bo takież z opilstwa rozgniewawszy się na syna, na Chama, iż go nie zakrył, przeklął go i wygnał go precz, z którego się potym ci szlachetni panowie Turczy a Tatarowie rozrodzili, a jako ich miłości łaski używamy i po dziś, to już wszyscy wiemy.
9. W opilstwie czas marnie ginie poczciwemu
Ano człowiek poczciwy a to szlachetne stworzenie szkoda i jednej godzinki, aby ją miał marnie stracić, a popluskać ją sprośnym plugastwem a wszeteczeństwem jakim, gdyż każda godzinka jakożkolwiek nam, a zwłaszcza w nietrefnej sprośności, upłynie, już nie nasza jest, już ją pan diabeł za swą własną pochwyci, a iście się w niej osobliwie kocha. A tak człowiekowi nic nie jest droższego jako czas, a trzeba mu strzec każdej godzinki, aby jej wszetecznie nie upuścił, aby mu ten szlachetny klenot, czas żywota jego, jako po wodzie list nikczemnie a niepotrzebnie darmo nie upłynął.
Azaż mało być może inakszych862 poczciwych biesiad i inakszych zabawek, niżli tak prawie w tym jako w obumarłym ciele, z których by się i ciało trzeźwie, i ona szlachetna dusza ucieszyć mogła. Abowiem jeśli ciało w tym tak sprośnym opiłym przypadku na poły jako nieżywe jest, cóż rozumiesz o miłej a wdzięcznej duszycy, jeśli też tam obumrzeć nie musi: siedząc w tak plugawej wieży, która jest nie z tej gliny plugawej zlepiona jako to sprośne ciało, ale wyszła z onego grodu niebieskiego, z onych pięknych żywotów a obyczajów anielskich, której się myśl zawżdy jako płomień ku górze ciągnie, jakoż nie ma być smętna, siedząc w tak plugawym gmachu, równie jako poczciwy więzień w śmierdzącej wieży błotem napluskanej?
A wszakoż i poczciwy więzień tedy się wżdy stara to przez listy, to przez posły, jakoby wżdy swe rzeczy stanowił, a powinności swej dosyć czynił. Także też ten nędzny a smętny więzień, ta dusza święta, chociaj barzo zbolała w tym plugawym więzieniu swoim, przedsię się stara, a przedsię, jako może, przestrzega tego plugawego a sprośnego gospodarza swego, gdy się też kiedy obudzi, aby się uznał, aby obaczył w tej plugawej sprawie swojej. A cóż gdy on sprośny nałóg, który snać mocniejszy jest niż przyrodzenie863, wszytko popsuje, a na żadnej radzie nie przestanie onego więźnia swego poczciwego, który znając to, nigdy bez smętku nie może być, siedząc w tak plugawej a ciemnej wieży, bo się już pewnie nadziewa864 z ciemności tych doczesnych do ciemności wiecznych za onym srogim dekretem Pańskim iść, który na takie niebaczniki865 obwołać dał tymi słowy, iż: „Bieda wam wszetecznicy, którzy obracacie dzień w noc, a czynicie z światłości ciemności. Bieda wam, których brzuch bogiem jest, a ni o czym, jedno o nim pieczą macie. Bieda wam, którzy wstawacie rano na ożralstwo, a bęben a piszczałka nad głowami waszymi”. A jakoż się tu nie ma obaczyć poczciwy człowiek z tak sprośnych przypadków, słysząc o nich, człowieka takiego plugawego i z tak strasznych dekretów Pańskich, chyba iżby Bóg nie raczył, a prawie gwałtem zaślepił oczy jego.