Kapitulum VII

1. Jako tu już za tymi, jakochmy słyszeli, wszetecznymi przypadki przypadnie on grzech szkodliwy, co ji zową łakomstwo, a za nim pycha, a potym rozterk a zwada

A gdychmy się już nasłuchali o tych szlachetnych przypadkoch człowieczego przyrodzenia, a o obżarstwie i o opilstwie, i o inszych dziwnych a szkodliwych zbytkoch, szkodach, a rozlicznych utratach ludzkich, tu już inaczej rozsądzić tego nie możemy, jedno iż z tego prędko uróść musi on sprośny a naszkodliwszy grzech, który jest prawie źródło866 a studnia wszytkich grzechów, ono sprośne łakomstwo. Abowiem jako to inaczej być może, jedno kto się uda na zbytki867, na koszty, na utraty, nie lza, jedno868 musi szukać, gdzie wziąć tu wziąć, dobrzeli, niedobrzeli869, kiloby się przedsię kurzyło.

Powiedzże mi, mój miły bracie, jeśliże to wolność czy niewola? Jeśliże to żywot dobry, czyli zły? Jeśliże tam wszystko spełna, co poczciwemu stanowi należy, czyli nie? Bo już tam musi, na kim może, wyłupić, więc wyłupić; na kim może wyłudzić, więc wyłudzić; na kim wypożyczać, więc wypożyczać, a nie wrócić. A jakoż tu właśnie takiego kto może człowiekiem dobrym zwać? Gdyż się do tego przymieszać musi i nieprawdy, i niecnoty, i wszego niepobożeństwa. A nie trzeba nam inszych dowodów, bo go i sam Pan dawno za niedobrego osądził, powiedając, iż złościwego sama złość jego pobije. A bieda temu, co łupi, bo to inaczej być nie może, iż też i sam złupion być musi. A są tacy panowie prosto jako ony szkapy, co je pięknie ubiorą, a po małej chwili aż ci im aż do krwie boki wybodą.

Abowiem patrz, jeśli się już w kim ten szkodliwy wrzód870 a to nieszczęsne łakomstwo zakorzeni, a zwłaszcza w owych, co się ni Bogu ni ludziom nie przygodzą, jedno siedzą u skrzyń swoich jako psi na łańcuchu, a nie używą tego ani oni, ani potomkowie ich. A jako o nich Arystoteles powieda, iż łakomcy nigdy nic lepszego za żywotów swych nie czynią, jedno kiedy pozdychają. Abowiem jako mędrcy powiedają, iż im więcej komu złota przybywa, tym każdemu więtsza chuć do niego roście. A tak tu uważ sobie, jeśliże taki człowiek dobrych czasów użyć może albo nie? Bo już tam biega łeb jako na szrobach, myśląc, jakoby gdzie co załapić albo wyłupić, albo wyszydzić, albo wylichwić, albo wykłamać. Już tam cnota gołotą, a sumnienie też ad banniendum rok871 złożono. Owa wszytko tam, co dobrze, na barzo cienkiej nici zawieszono872 być musi.

2. Łakomiec się trudno poczciwym może rozumieć

A jakoż się tu poczciwym człekiem taki pan zwać może, a jakoż to z dobrym sumnieniem może powiedzieć, iż dobrego a cnotliwego żywota używa? A gdzież tu on nawdzięczniejszy kwiat, cnota a szlachectwo, słusznie zakwitnąć może, gdy będzie tym jadowitym mrozem zarażono? Gdzież się takiemu co z obietnic Pańskich słusznie poszczęścić może, gdyż obiecał przeklinać dom jego, pole jego, stodołę, oborę i wszytko zebranie jego? Jakoż ten może bezpiecznie którego czasu swego użyć, gdyż wie, iż go Pan przeklina, iż go odstąpił, już kto chce, ten go łupić może, już mu złodziej do okna zagląda, już kuglarz873 około niego chodzi, aby na nim co wyłudził, a nie wrócił. Abowiem łacno tego dowieść, bo mu już ani u prawa, ani u żadnego sądu nikt nie pomoże, owszem, się jeszcze z niego wszyscy pośmiewać będą. A czegóż się już on dobrego dalej nadziewać ma? Bo za żywota pośmiechu, złej sławy, wzgardzenia wszędy użyć musi, a potym wiecznego i pewnego onego zebrania swego, domu i potomstwa swojego, sprośnego zatracenia a wniwecz obrócenia. Azaż to już nowina? Azaż się już oczy nasze mało tego napatrzyły? Abowiem ten pan już jest jako on baran między owieczkami, co im drabiną siano zakryją, więc owieczki, między szczeble głowy włożywszy, sianko sobie wybierają, a pan baran z daleka stoi albo słomę, albo gnój przegryzywa, bo przed rogami nie może łba między szczeble włożyć, aby siana dosiągł. A silne rogi ten pan ma, co mu do siana nie dopuszczą, a też by mu go szkoda; dobrze mu tak gnój przekęsować874!

3. Pan łakomstwo zawżdy na wielkiej pieczy miał i srodze za nie karał

Bo patrz, jako Pan ten grzech zawżdy na wielkiej pieczy miał, a nigdy go nikomu przepuścić nie raczył. Naaman, on wielki hetman syryjski, gdy usłyszał o Elizeuszu w Żydowstwie, iż to był wielki człowiek i wiele ludzi uzdrawiał, a iż był okrutnym trędem zarażony, jechał do niego, nabrawszy złota, szat, i innych klenotów, prosząc go, aby go uzdrowił. Tam, jako mu się prorok kazał siedm kroć w Jordanie umywać i jako on trąd opadł z niego, i co to znamionowało, to już tam są, kto chce czytać, historie na to napisane. A gdy już miał odjechać od onego proroka, chciał mu zostawić szat, złota i inszych upominków dosyć. Prorok nie chciał nic wziąć, powiedając, iż są nieprzedajne dary boże. I jechał tak z tym on zacny człowiek, tylko podziękowawszy prorokowi onemu. Giezy, sługa onego proroka, bieżał za nim i ugonił go, i powiedział mu, iż się mój pan rozmyślił i kazał cię prosić, abyś mu posłał funt złota i jaką szatę. Hetman powiedział, iż: „lepiej, iż weźmiesz dwa funty i dwie szacie”. Ten sługa potym, wziąwszy, zakrył to, prorokowi nic nie powiedziawszy. Tejże nocy wpadł nań on wszytek trąd onego hetmana, i jeszcze więtszy, że był tak oszpecony, iż nie znać było, jeśli był człowiek albo źwirzę, i także już chodził z nim aż do śmierci. Poznał potym prorok, co udziałał, i on się nędznik potym przyznał k’temu.

Patrzajże zasię875, gdy już Żydowie weszli do Obiecanej Ziemie, a już był Mojżesz umarł, a Jozue był na jego miejscu postawion, gdy obległ Jerycho, tedy go już tam Pan nauczył, jako go miał dobyć, ale łacno było mędrować, bo się samy mury obalały. Tamże mu Pan rozkazał, gdy miasta dobędzie, aby nic z niego nie brał, jedno aby wszytko pobił a popalił, tylko srebro a złoto aby zachował na naczynie ku chwale Pańskiej. A gdy miasta dobył, także wszytko uczynił. Żyd łakomiec jeden ukradł płaszcz szarłatny i sponki876 złote i zakopał w ziemię. Wnet się Pan rozgniewał na wszytko wojsko, iż je tak ustraszył, iż co pirwej dwa Żydowie dziesięć poganów gonili, to w ten czas przed dwiema poganów sto Żydów uciekało, i wiele ludzi było z wojska żydowskiego poginęło. Jozue upadł na twarz, wołając do Pana, aby powiedział przyczynę, przecz877 się tak rozciągnęła szyroka pomsta Jego nad ludem bożym. Powiedział Pan, iż: „Jest złoczyńca między wami, co z łakomstwa przestąpił rozkazanie moje”. Wnet się tu Jozue zawierciał878, wnet losy puścił, że onego łakomca naleziono, i wnet srodze kamieniem utłuczono, a też wnet gniew Pański uspokoił się zasię nad ludem onym.