5. Z prawym przyjacielem rozmowy albo biesiady jakie bywają
Trefiąli się też jakie biesiady albo rozmowy z miłym przyjacielem, już od niego nic płonego1120, nic omylnego nie usłyszysz. Już ci wszytko nadobnie rozważy, rozwiedzie, co by mu się do kogo i do ciebie samego nie podobało i z czego byś się sam w sobie pokarać i pohamować miał. Ano to od przyjaciela miło, od nieprzyjaciela byłoby gniewno i pewnie by tego z tobą ten, co by mu nic do tego nigdy nie mówił, radszej by się z tego po cichu z kim innym naśmiał. A tak poczciwa rada a rozważna rozmowa takiego człowieka ma być u ciebie i wdzięczna, i tak uważona, jakobyś to sobie i rozważał, i w pamięć wbił, a nie puszczał darmo głosu mimo uszy jako od trąby albo od surmy1121, w której słów ani tekstu żadnego nie masz.
Abowiem są jedni, co pilnie słuchają ludzkich rozmów poczciwych, aby sobie jedno uszy napaśli albo się naśmiali, ale aby to sobie albo rozważać, albo do statecznej pamięci przypuścić mieli, aby się im też to na potym przygodziło1122 albo iżby sobie tym jakie ćwiczenie albo przestrogę uczynili, nic o tym nie myśli, a takie słuchanie jest jako brzęk miedziany, co się wnet rozleci po wiatru, a żadnego pożytku nikomu nie uczyni.
Drudzy zasię są, gdy go czym w onych rozmowach ruszą, a iż go dotkną w sadno1123 w obyczajoch jego, w których się kocha, a ludzie się takimi brzydzą, chociaj nie o nim rzecz będzie, tedy się przedsię nadziewa1124, iż to nań przymówki, tedy mu się też bardzo niesmaczne zdadzą rozmowy takie, quia conscius ipse sibi putat de se omnia dici. To jest, kto co na się czuje, jeśli o nim nie mówią, pilnie upatruje. Bo jeśli utratnik albo pijanica słyszy, iż to ludzie ganią, iż to wszeteczeństwem a na poły i niecnotą zową, a jako to jest rzecz i ohydna, i szkodliwa, o, już mu się barzo ony rozmowy nie podobają, już krzywo pogląda, już pod stół spluwa, choć mu nie trzeba, już łbem strząsa jako źrebiec, kiedy mu wędzidło w gębę kładą, już mu się ona biesiada nic nie podoba. A także i prawca jaki albo prokurator, gdy usłyszy, ano takie ludzi ludzie poczciwi w rozmowach swych ganią, szczekaczkami, wykrętniki je zową, powiedając o świętej sprawiedliwości i o jej zacności, iżby lepiej, żeby jej wszyscy używali, ludzi jednali, a na niej przestawali. Także też zwadca, gdy usłyszy, ano takie ludzie zwadce zuchwalcy niepoczciwymi zową, przywodząc na plac ich ohydne żywoty, jako się ich ludzie strzegą i jako o nich mówią, o, już wierz mi, iż ta rozmowa i ta biesiada tak takim ludziom smakuje jako kozie wilczy głos, kiedy gdzie niedaleko wyje za płotem.
6. Dla rozważenia słów natura nam i uszy, i rozum dała
Bo acz nam natura uszy i rozum, i poczciwy rozmysł dlatego dała, abychmy słuchając rozważnych rzeczy u siebie je na pieczy mieli, co źle, abychmy to i w ludzioch poganili, i tym się sami ćwiczyli, a co też dobrze, abychmy też to pochwalili, aby to w sobie ludzie cukrowali i utwierdzali. Ale zawikłany świat a zamieszana, a nieumiarkowana pożądliwość ciała naszego wszytko nam powichrować musi, iż się zawżdy muszą myśli nasze tam ciągnąć, gdzie je przyrodzenie wlecze. A jako mędrzec powiada: Trahit quemque sua voluptas, to jest: tam wiedzie myśl płocha, gdzie się kto w czym kocha. A widzimy to i we źwirzętach, bo ujrzysz na jednym polu kozę, zająca, bociana, krowę, wilka, sarnę, psa, a każdy z nich tego szuka, w czym się kocha. Wilk kozy, a koza wrzosu, pies zająca, a zając trawy, bocian żaby, a żaba błota. Owa, każdy co mu się podoba, tego sobie szuka. Także i w zamieszanych ludzioch nie może być inaczej, jedno do czego kogo nałóg a przyrodzenie ciągnie, tym się zawżdy para1125 tego pilnie szuka.
Lecz mądry a baczny człowiek, uważywszy mądrą, potrzebną radę albo też nasłuchawszy się nadobnych a poczciwych rozmów ludzi rozważnych, nie miałby się dać ani przyrodzeniu, ani zwyczajowi, ani nałogowi uwodzić, widząc w sobie, co mu jest szkodliwego a wstydliwego, a co też potrzebnego i poczciwego. A miałby sobie ony poważne słówka wygrzebać po jednemu, jako kokoszka po ziarnku pszenicę wygrzeba z kąkolu. Bo ktoć się już puści za swowolnym rozmysłem swoim, o, już takiemu nie smakuje ani rada, ani przestroga żadnego człowieka, już ten nie może, aby się unieść nie miał. Bo patrz, kto się puści ścieżką na błoto na prost, a ominąć by mógł, pewnie się ubłocić musi. Kto też leży pod słońcem, nie zakrywszy się, pewnie ogorzeć musi. A kto w dym wlezie, pewnie dymem śmierdzieć musi. A kto też z apteki wynidzie, pewnie też cudniejsze perfumy od niego zalatują. A tak poczciwy człowiek i tego dymu, i tego błota każdego słusznie by się przestrzegać a omijać by miał, co by mu było nieprzystojnego, a starać się o to aby co najpiękniejsze perfumy od niego załatały cnót a poczciwych spraw jego.
7. Różny głos jest prawego a omylnego przyjaciela
Abowiem jako Pan nasz, ona nieskończona mądrość, powiadać raczy, iż wielka jest różność między głosem najemniczym a między głosem pasterza prawego. Także też daleko różny głos jest prawdziwego przyjaciela a omylnego. Bo też ów poddymacz1126 będzie cię też nadobnie i przestrzegał, i upominał, aleć iście nie dla ciebie, ale dla siebie, aby na swój młyn wodę obrócił. I będzie się rzkomo1127 gniewał, kiedy na jego radzie nie staniesz, ale ty to sobie tak uważ, jakoby cię dziecię spluskało abo, igrając, za brodę pociągnęło, a ty byś go, też igrając, uderzył. A jeśliby się rozgniewało, tedy snadne1128 jednanie, jedno jabłuszko dasz albo cacko1129 jakie. Także też taki przyjaciel omylny, ba, chociaj ci by co przykrego powiedział, ba, równie to sobie miej, jakoby cię dziecię spluskało. A jeśli go też sfukasz, poznawszy omylność serca jego, o, barzo się snadnie leda jabłuszkiem pojednacie. Abowiem taki mało nie jest podobien ku onemu psu, któremu chociaj nogę przetrącisz, a potym go pogłaszczesz a kęs chleba mu porzucisz, alić się on znowu płaszczy a lezie mardając ogonem do ciebie.
Abowiem ty pochlebne głosy, choć ci się tak zda, iż cię przestrzegają, a iż ci rzkomo wiernie życzą, mają być przedsię pilnie uważane, bo takie słowa są jako groch w pęcherzu, które tylko iż brząkają a pożytku żadnego nie czynią, tylko iż pies przed nimi ucieka, gdy mu je u ogona uwiążą, albo grad, gdy kołace po dachu, tedy przedsię nic owemu nie szkodzi, co pod dachem siedzi. Albo też są podobne ku owemu czaczkowi, co nim dzieci grają, a potym w błoto wrzucą. Także ty omylne słówka, ba, będąć się zdać jako czaczko dzieciom, ale wybornie by je mógł do błota wrzucić, a mało nie i z panem. Ale głos poczciwego a poważnego człowieka, jest jako on piękny brant1130 u złotnika, od którego już niepotrzebną żużelicę odsadzi, a ten, co ji słyszy, iście ji ma z roztropnym obaczeniem uważać sobie a rozeznawać sobie przypadłe pożytki z niego, które się zawżdy i ku sławie, i ku każdej dobrej sprawie ściągać i obracać będą.